C
Kontrowersja Syjonu
Douglas Reed


strona 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390

Rozdzial 41

‘POCHÓD’ REWOLUCJI

Druga Wojna Światowa, o wiele bardziej wyraźnie niż pierwsza, podążała szlakiem wytyczonym przez Protokóły z 1905 roku. Poróżnione masy niszczyły się we wzajemnej zemście nie dla własnej korzyści, lecz dla realizacji planu powszechnego zniewolenia pod władzą despotycznego ‘rządu światowego’. Żadne z głoszonych od początku haseł (jak ‘wyzwolenie’, ‘wolność’, zniszczenie ‘militaryzmu, ‘nazizmu’, ‘faszyzmu’, ‘totalitarnej dyktatury’, itp.) nie tylko nie zostało zrealizowane, lecz odwrotnie: zwiększył się zasięg niewoli.

W swych Dziełach Zebranych Lenin pisał: ’Wojna Światowa’ (1914-1918) ‘przyniesie ustalenie się komunizmu w Rosji; druga wojna światowa rozszerzy jego kontrolę na Europę; trzecia wojna światowa potrzebna będzie dla jego zwycięstwa światowego’. Środkowa część tej przepowiedni została prawie dosłownie zrealizowana w wyniku II Wojny Światowej. Granice rewolucji przesunęły się do środka Europy, umożliwiając jej, a nawet zapewniając w razie nowej wojny kontrolę nad całą Europą. W 1956 roku amerykański generał Gruenther, piastujący rangę ‘Najwyższego Alianckiego Dowódcy’, wymyśloną przez jakiegoś anonimowego ‘dyktatora-premiera’ na czas wojny, oświadczył zachodnio-niemieckiej gazecie: ‘Oczywiście, w wypadku bitwy lądowej nie mamy dostatecznych sił, aby utrzymać obecną linię frontu w Europie’.

W 1956 roku narody Europy Zachodniej, już od dziesięciu lat karmione propagandą swych przywódców, zdążyły przywyknąć do idei nieuchronności wojny z Rosją. Sytuacja ta była bezpośrednią konsekwencją wyniku II Wojny Światowej; wynik ten z kolei był rezultatem degeneracji polityki państwowej i operacji wojskowych, umożliwiających zniszczenie państw narodowych i wprowadzenie powszechnego zniewolenia; sama zaś degeneracja była wynikiem procesu opisanego w poprzednim rozdziale ‘Inwazja Ameryki’. Potęga i bogactwo Ameryki były w II Wojnie Światowej decydującym czynnikiem, wykorzystanym dla utrzymania po jej zakończeniu permanentnej groźby nowej wojny.

Historia uwikłania się Ameryki w II Wojnie demonstruje potęgę ‘obcej grupy’, zdolnej dyktować politykę Waszyngtonu, a zarazem potwierdza prawdziwość pożegnalnych słów samego Waszyngotna: ‘Zaklinam was obywatele, abyście mi uwierzyli, że wolny naród powinien nieustannie wykazywać czujność na podstępne fortele obcych wpływów, gdyż z historii i z doświadczenia wiemy, jak niebezpiecznym wrogiem rządów republikańskich są obce wpływy’. Waszyngton mówił to w 1796 roku, w czasie gdy Rządy Terroru rewolucji francuskiej ukazały swą prawdziwą naturę, i gdy po raz pierwszy Ameryka zauważyła w swoim kraju obecność agentów konspiracji.

Opublikowane fakty II Wojny ukazują, jak konspirancja zdobyła władzę dyktowania najważniejszych decyzji polityki amerykańskiej, przebiegu

354

operacji wojskowych, oraz dostaw broni, amunicji i innych cennych materiałów. Jej zdeklarowani agenci byli liczni i wpływowi. Być może, wśród czołowych popierających lub ulegających jej przedstawicieli, wielu nie zdawało sobie sprawy z konsekwencji własnej działalności.

W historii Republiki ten okres trwał trzy i pół roku – od Pearl Harbour do Yałty. Bardzo podobne są okoliczności, w jakich Ameryka weszła do wojny w roku 1898 i 1941. W obu wypadkach zagrała prowokacja, niezbędna dla rozpalenia mas, tak że uniknięto trudnego problemu przekonywania Kongresu i opinii publicznej. W 1898 roku w porcie hawańskim ‘zatopiony został przez hiszpańską minę’ krążownik Maine i natychmiast wybuchła wojna. Po latach krążownik podniesiono i okazazało się, że uszkodzenie spowodowane zostało przez wewnętrzny wybuch, a nie zewnętrzny. W 1941 roku atak japoński na Pearl Harbour - ‘dzień niesławy’ pozwolił prezydentowi Rooseveltowi oświadczyć krajowi, że przez ten niespodziewany akt agresji znajduje się on w ‘stanie wojny’. Późniejsze fakty wykazały, że rząd amerykański od dawna został ostrzeżony przed tym atakiem, lecz nie zalarmował załogi Pearl Harbour. W obu wypadkach społeczeństwo zareagowało apatycznie na te rewelacje. (W 1956 roku są one jeszcze ciągle aktualne, zważywszy że w swym uroczystym przerzeczeniu nie uwikłania kraju w wojnę bez zgody Kongresu, obecny prezydent dodał, iż wojska amerykańskie mogą być zangażowane w ‘lokalne operacje wojenne o charakterze obronnym’ bez sankcji parlamentu’)

W I Wojnie Światowej prezydent Wilson, zawdzięczając swój ponowny wybór obietnicy utrzymania kraju z daleka od konfliktu wojennego, niezwłocznie po inauguracji ogłosił ‘stan wojny’. W II Wojnie Światowej prezydent Roosevelt wygrał ponownie wybory pod hasłem ‘nie wysyłania naszych chłopców na obcą wojnę’. Jego program wyborczy zawierał jednak zastrzeżenie sformułowane w pięciu słowach: ‘nie wyślemy naszych wojsk, floty czy sił powietrznych do walki w obcych krajach, chyba że sami zostaniemy zaatakowani’. Według informacji jednego z oficjalnych biografów Bernarda Barucha, Rosenblooma, te pięć słów dodał ‘senator James F. Byrnes, który był tak blisko związany z Baruchem, że czasami niesposób było stwierdzić, czyjego autorstwa jest pogląd wypowiadany przez obu z nich’.

Wagę tego zastrzeżenia ocenić było można w dniu 7 grudnia 1941 roku, gdy Japończycy zaatakowali Pearl Harbour. Dwanaście dni przedtem, po konferencji rządowej minister Wojny Henry L. Stimson zanotował w swoim dzienniku pod datą 25 listopada: ‘Problemem było, w jaki sposób wmanewrować ich’ (Japończyków) ‘w oddanie pierwszego wystrzału bez narażenia się na zbytnie ryzyko; było tu trudne zagadnienie’.

Historia tej notatki sięga wstecz do 27 stycznia 1941 roku, w którym to dniu ambasador amerykański w Tokio powiadomił swój rząd, że ‘w wypadku konfliktu amerykańsko-japońskiego, Japonia planuje niespodziewany atak na Pearl Harbour’.

355

Następnie, w październiku 1941 roku agent sowiecki w Tokio Richard Sorge poinformował rząd sowiecki o zamierzonym ataku japońskim na Pear Harbour w ciągu sześćdziesięciu dni’. W odpowiedzi otrzymał od rządu sowieckiego informację, że przekazał on to ostrzeżenie prezydentowi Rooseveltowi. (wyznanie Sorge’a opublikowane przez New York Daily News z 17 maja 1951 roku). 26-go listopada rząd Roosevelta wystosował faktyczne ultimatum do Japonii. Od września 1941 roku amerykańskie służby szyfru zdolne były przechwytywać i odczytywać zakodowane meldunki japońskie, wyraźnie wskazujące na zbliżający się atak na Pearl Habour, lecz nie dotarły one do informacji tamtejszych generałów. Pierwszego grudnia 1941 roku szef daleko-wschodniego wywiadu Marynarki Wojennej wysłał depeszę do Naczelnego Dowódcy Floty Pacyfiku, stwierdzającą, że ‘wybuch wojny japońsko-amerykańskiej jest sprawą najbliższych dni’. Wyższe władze zignorowały tą depeszę.

5-go grudnia pułkownik Sadtler z amerykańskich Wojsk Łączności, na mocy otrzymanych informacji wysłał depesze do poszczególnych dowódców: ‘Wojna z Japonią bliska – nie dopuścić do sytuacji podobnej, jak w Port Arturze’ (aluzja do podobnego ’niespodziewanego ataku’, będącego powodem wojny japońsko-rosyjskiej). Depesze te zostały zatrzymane. Odpowiedz Japonii na ultimatum Roosevelta, sformułowana prawie jak wypowiedzenie wojny, otrzymana została w Waszngtonie 6-go grudnia 1941 roku, lecz ani słowa nie przekazano załodze Pearl Harbour. Ostatecznie 7-go grudnia w południe wysłano do Pear Harbour depeszę oznajmującą: ‘dzisiaj o 2 popołudniu czasu wschodniego, Japonia wystąpiła niemalże z ultimatum....bądzcie w stanie pogotowia’. Dotarła ona do dowódców w Pearl Harbour sześć czy osiem godzin po ataku japońskim.

Fakty dostępne dzisiaj wskazują, że jedynie oddziały wojskowe w Pearl Harbour pozostawiono w nieświadomości co do zbliżającego się ataku, kosztującego Amerykę dwa pancerniki i dwa niszczyciele (nie licząc wielu uszkodzonych jednostek niezdolnych do służby), 177 samolotów i 4575 zabitych, rannych i zaginionych. Krótko potem, bezpośrednią konsekwencją tego wydarzenia była klęska floty brytyjskiej na wodach Malazji, w której zatopione zostały pancerniki Prince of Wales i Renown wraz z większością załóg.

Polityków, którzy dla wciągnięcia swych krajów w wojnę ułatwiają atak nieprzyjacielowi, trudno posądzać o kierowanie się interesem narodowym. Naród amerykański ciągle jeszcze nie zna prawdy o Pearl Harbour i o złowieszczym początku, wiodącym nieprzerwaną linią do równie złowieszczego końca.

Ogółem przeprowadzono osiem dochodzeń – siedem przez władze armii i marynarki w czasie wojny, oraz jedno przez Kongres pod koniec wojny. Nad wszystkimi ciążyła atmosfera tajności okresu wojennego; żadne z nich nie było publiczne, ani dostatecznie wyczerpujące. Prowadzone były pod egidą partii kierowanej przez człowieka, który w czasie Pearl Harbour pełnił urząd prezydenta. Zatuszowane zostały istotne fakty (jak to, że prezydent wiedział o planowanym ataku już osiem tygodni wcześniej z przechwyconych depesz japońskich, oraz że wiadomość tą ukrywano przez długi czas przed dowódctwem wojskowym Pearl Harbour).

356

Nie dopuszczono jako dowodu rzeczowego dziennika ministra Wojny (wraz z cytowanym wyżej znamiennym zapisem), ani nie przesłuchano pana Stimsona, który był wówczas chory. Dzięki kontroli prasy,cały przebieg sześciomiesięcznego dochodzenia przedstawiono opinii publicznej w sposób zagmatwany i chaotyczny.

Co prawda, trzech głównie związanych z tą sprawą dowódców marynarki opublikowało swoje sprawozdania. Viceadmirał Kimmel, głównodowodzący wtedy Flotą Pacyfiku, wspomina o przekonaniu swojego kolegi admirała, że ‘plany prezydenta Roosevelta wymagały, aby ani słowo alarmu nie dotarło do floty na Hawajach’, a także, że ‘nie ma usprawiedliwienia dla wyższych urządników waszyngtońskich, którzy celowo powstrzymali zaalarmowanie naszych sił w Pearl Harbour. Nie powiadomiono dowódców w Pearl Harbour o .....nocie amerykańskiej, wręczonej ambasadorowi Japonii 26 grudnia 1941 roku, która praktycznie zamknęła drogę do dalszych negocjacji i nieuchronnie doprowadziła do wojny na Pacyfiku.... Ani słowem nie wspomniano dowódcom Marynarki i Armii na Hawajach o przechwyconych i odszyfrowanych depeszach, przekazanych odpowiedzialnym urzędnikom waszyngtońskim w dniach 6 i 7 grudnia 1941 roku’.

Admirał Floty Halsey, który był wówczas jednym z trzech przełożonych admirała Kimmela, pisze: ‘Wszystkie nasze źródła wywiadu wskazywały na Filipiny, południe Malajów lub na Holenderskie Indie Wschodnie jako cel ataku japońskiego. Co prawda brały także pod uwagę Pearl Harbour i nie wykluczały go, lecz przekazane nam świadectwa w swej masie wskazywały na inny kierunek. Gdybyśmy wiedzieli o szczególym zainteresowaniu Japonii położeniem i ruchem naszych okrętów w Pearl Harbour’ (o czym donosiła zatrzymana depesza), ‘logicznie nastawilibyśmy się na duże prawdopodobieństwo ataku na Pearl Harbour’.

Viceadmirał Theobald pisał w 1954 roku: ‘W tym wypadku nie obowiązują patriotyczne względy, wymagające zachowania w tajemnicy decyzji politycznych w celu ponownego wykorzystania ich w przyszłości, ponieważ w obecnym wieku atomowym trudno wyobrazić sobie, aby wojnę można było sprowokować aktem ułatwiającym niespodziewany atak nieprzyjaciela’. (Admirał prawdopodobnie ma jedynie nadzieję, że powtórka taka jest ‘niemożliwa’). Dodaje: ‘Historia Pearl Harbour obraca się wokół faktu zatajenia informacji przed admirałem Kimmelem i generałem Shortem’ (morskiego i wojskowego dowódcy Pearl Harbour, z których uczyniono kozły ofiarne) ’.......nigdy dotąd w znanej historii nie zatajono przed dowódcą polowym informacji, że za kilka godzin jego kraj znajdzie się w stanie wojny, a jego siły zostaną wkrótce po świcie niespodziewanie zaatakowane’. Admirał Theobald cytuje późniejszą wypowiedz admirała Starka (który w grudniu 1941 roku był szefem Operacji Morskich w Waszyngtonie, i który odmówił poinformowania admirała Kimmela o japońskiej depeszy deklarującej wojnę), że działał on zgodnie z rozkazem wyższej władzy, ‘co oznaczać może jedynie prezydenta Roosevelta. Najbardziej znamiennym jego

357

czynem było niepowiadomienie Admirała Kimmela’.

W 1953 roku admirał Halsey określa admirała Kimmela i generała Shorta mianem ‘naszych wybitnych męczęnników wojskowych’. W choasie i atmosferze tajności wojny – głównej przyczyny klęski w Pearl Harbour, zostali oni zdymisjonowani i usunięci z widoku publicznego. W sensie użytym przez admirała Helsey’a, byli oni raczej ‘pierwszymi’, niż wybitnymi’ męczennikami wojskowymi.Zapoczątkowali długą listę amerykańskich dowódców floty i armii, którzy udziałem było nowe doświadczenie, dotąd nieznane w historii służby żołnierskiej i kraju. Przekonali się, że mogą się narazić na dymisję lub degradację za najlepiej opracowaną operację wiodącą do zwycięstwa, czy też za krytykę odgórnie narzuconej im strategii, którą uważają za katastrofalną. Ich działania podporządkowano wyższemu planowi, o którego naturze nie mieli pojęcia, lecz który nie utożsamiał zwycięstwa militarnego z interesem narodowym, choć tak ich od maleńkości uczono i tak rozumieli esencję życia żołnierskiego.

Czym więc był ten nadrzędny plan, któremu podporządkowano wysiłek wojenny Ameryki od Pearl Harbour do Jałty i potem? Był to w istocie leninowski plan ‘szerzenia’ rewolucji. Jedynie w tym świetle staje się zrozumiała historia trzech i pół lat.
W I Wojnie Światowej wejście Ameryki do wojny zbiegło się z wybuchem rewolucji rosyjskiej. Mr House natychmiast poinstruował prezydenta, aby nowej ‘demokracji udzielić wszechstronnego poparcia w dziedzinie finansowej, przemysłowej i moralnej’. W II Wojnie Światowej atak Hitlera na jego wspólnika moskiewskiego nastąpił zaraz po drugiej inauguracji prezydenta Roosevelta, a jeszcze przed Pearl Harbour Ameryka znalazła się praktycznie w stanie wojny, przynajmniej jeśli chodzi o poparcie dla ‘nowej demokracji’, bowiem w przygotowaniu była już dla rewolucyjnego państwa ‘pomoc finansowa, przemysłowa i moralna’ na skalę dotąd niewyobrażalną. [28]

W czerwcu 1942 roku zausznik prezydenta Roosevelta, Harry Hopkins publicznie oświadczył państwu komunistycznemu (na masowym meetingu w Madison Garden Square): ‘Zdecydowani jesteśmy, że nic nie zdoła nas powstrzymać przed podzieleniem się wami wszystkim, co posiadamy’. Oświadczenie to odzwierciedlało wcześniejsze (z dnia 7 marca 1942 roku) zarządzenie prezydenta dla amerykańskich agencji wojskowych (opublikowane daleko później), dające pierwszeństwo dostaw amunicji do Związku Sowieckiego przed pozostałymi sojusznikami, a nawet amerykańskimi siłami zbrojnymi. W swej książce z 1947 roku, szef Misji Wojskowej w Moskwie Major-generał John R. Deane opisuje swoje daremne wysiłki powstrzymania tej fali, komentując, iż zarządzenie prezydenta Roosevelta było ‘początkiem polityki ustępstw wobec Rosji, z której nigdy wybrnęliśmy i której skutki ciągle ponosimy’.

Generał Deane niezbyt fortunnie użył tu słowa ‘ustępstw’, gdyż polityka wykroczyła daleko poza sferę ‘ustępstw’ i jej prawdziwym celem

358

było wojskowe i przemysłowe wzmocnienie rewolucyjnego państwa po wojnie.

Powyższe ustępy wskazują wyraźnie, że Roosevelt zdecydowany był zwiększyć pomoc dla państwa rewolucyjnego kosztem pozostałych, wolnych czy okupowanych krajów sojuszniczych; a co za tym idzie- popierać agresora Polski. Kwestia ‘wyzwolenia’ krajów okupowanych była mu obojętna. Wzniosłe cele, jakimi podniecano masy Zachodu przed przystąpieniem do wojny, zostały porzucone, a ich miejsce zajął ponad-narodowy plan szerzenia rewolucji, zniszczenia państw-narodów i promowania idei rządu światowego. (Od roku 1942, kiedy zacząłem pisać w tym duchu, datuje się mój zmierzch kariery dziennikarskiej; przedtem należałem do najwyżej opłacanych przedstawicieli prasy).

Oczywiście, w 1941 roku polityka popierania państwa rewolucyjnego musiała przynieść większe rezultaty, niż w roku 1917. Wtedy pomoc Ameryki mogła jedynie przyczynić się do ‘stabilizacji’ komunizmu w Rosji.

W 1941 roku sytuacja była całkowicie inna. Komunizm od dawna był już ‘ustabilizowany’. Przyrzeczona przez Hopkinsa nieograniczona pomoc miała ‘rozszerzyć’ jego zasięg, zgodnie z tezą Lenina. Pomoc ta okazała sie tak ogromna, że pozwoliła komunizmowi ‘rozszerzyć’ się na znacznych obszarach i przygotować się do nowej wojny. Masom Zachodu przedstawiono perspektywę trzeciej wojny wkrótce po zakończeniu drugiej jako wynik perfidii sowieckiej.

Majątek przekazany przez Amerykę państwu rewolucyjnemu przechodzi ludzkie wyobrażenie. Prezydent Roosevelt, wybrany w 1932 roku pod hasłem zniesienia ‘deficytu’, w ciągu dwunastu lat wydał więcej niż wszyscy poprzedni prezydenci razem wzięci i prześcignął ich w lekkomyślności.

359

Obecnie, jedenaście lat po jego śmierci, wydatki publiczne Ameryki ciągle niepojęte są nawet dla księgowych – stanowią ciąg zer przeplatany gdzieniegdzie innymi cyframi. Na tle tego firmamentu zer może wydawać się niepozorną suma ‘lend-lease’ udzielona państwu rewolucyjnemu przez prezydenta Roosevelta– zaledwie 9,500,000,000 dolarów. Taka była wartość broni i towarów wysłanych teoretycznie na zasadzie pożyczki czy zwrotu. Kilkadziesiąt lat temu podobna kwota umożliwiłaby beztroskie życie kilku nowopowstałym państwom.

Przepływ tego bogactwa pozostawał pod kontrolą jednego człowieka, którego jego oficjalny biograf (Robert E. Sherwood) określił mianem ‘drugiego co do ważności w Ameryce’. Rolę owego potentata, rozdzielającego materiały wojenne spełniał Harry Hopkins, podobnie jak Bernard Baruch w czasie I Wojny Światowej. Twórca tej idei, Mr. Baruch, w 1916 roku przeforsował podporządkowanie jedynemu ‘administratorowi’ potężnej Komisji Przemysłu Wojennego, która po przyłączeniu się Ameryki do wojny wyrosła ze wcześniejszej ‘Komisji Doradczej’, doczepionej do prezydenckiej ‘Rady Obrony’.

Warto prześledzić genezę nominacji Hopkinsa, gdyż ukazuje ona ciągłość władzy i metod grupy otaczającej prezydentów amerykańskich podczas obu wojen światowych. W 1919 roku Komitet Dochodzeniowy Kongresu pod przewodnictwem Williama J. Grahama wyraził się o ‘Komisji Doradczej’, z której powstała w 1918 roku Komisja Przemysłu Wojennego, jako o ‘tajnym rządzie Stanów Zjednoczonych... Komisja złożona z siedmiu osób wybranych przez prezydenta opracowała kompletny system zakupów materiałów wojennych, zaplanowała cenzurę prasy, zorganizowała system reglamentacji żywności.....praktycznie wszystkie środki stanu wojennego, zatwierdzone potem przez Kongres. Czyniła to wszystko poza zamkniętymi drzwiami, tygodnie a nawet miesiące zanim Kongres Stanów Zjednoczonych wypowiedział wojnę Niemcom.... Także i potem, wszystkie bez wyjątku tzw. ustawy wojenne były jeszcze przed wypowiedzeniem wojny przedyskutowane i postanowione przez tą Komisję Doradczą’.

Sam Mr Baruch, zeznając przed Komisją Kongresu o swej działalności czasu wojny w roli ‘absolutnego władcy’, którą sam dla siebie stworzył, powiedział: ‘Do mnie należał decydujący głos....co dostanie Armia czy Marynarka.....koleje...czy Alianci; czy generał Allenby otrzyma lokomotywy, czy też mają one być skierowane do Rosji lub Francji.... Prawdopodobnie nikt nie miał władzy równej mojej...’ (Do tego epizodu I Wojny Światowej nawiązywały słowa listu Churchilla do Barucha w 1939 roku: ‘Wojna się zbliża.... będziesz tam kierował akcją’. Rozmiar władzy Barucha podczas I Wojny Światowej ukazuje incydent z 1919 roku, po powrocie prezydenta Wilsona do Ameryki w stanie kompletnego inwalidzctwa. Jak wspomina Mr Rosenbloom,

360

Baruch ‘należał wtedy do grupy podejmującej decyzje podczas choroby prezydenta’. Grupa ta znana była jako ‘Rada Regencyjna’. Gdy Mr Robert Lansing, sekretarz Stanu i członek rządu niedomagającego prezydenta na własną odpowiedzialność zwołał zebranie gabinetu, został przez niego zdymisjonowany. Choć Wilson zerwał z innymi swoimi współpracownikami, nie wyłączając Mr House’a, ‘zachował wiarę w Barucha’).

W czasie II Wojny Światowej prezydent Roosevelt reaktywował zarządzenie Wilsona, powołując ‘Radę Obrony’ wraz z ‘Komisją Doradczą’ (1940), które w 1942 roku przekształciły się w ‘Ministerstwo Produkcji Wojennej’ – odpowiednik ‘Ministerstwa Przemysłu Wojennego’ z 1918 roku. Mr Baruch ponownie doradzał ‘jedno-osobowe’ kierownictwo tej wszechwładnej organizacji, lecz nie on je objął. Według relacji swego biografa, był rozczarowany; czytelnik nie koniecznie musi w to wierzyć.

Rzadkie wzmianki o Baruchu w tej książce nie umniejszają ogromu jego wpływów. Najlepiej zorientowani obserwatorzy, których znam, uważają że przez ponad czterdzieści lat był on najbardziej wpływowym człowiekiem w otoczeniu prezydentów. Jego biograf stwierdza, że poczynając od Wilsona był on nieprzerwanie doradcą każdego prezydenta (włączając trzech republikańskich z lat 1920, 1924 i 1928). Pisząc to w 1952 roku, przewiduje że będzie on także ‘doradzał’ prezydentowi Eisenhowerowi i nawet zakreśla zarysy tego doradctwa. Prawdziwe miejsce Mr Barucha w tej historii, przynajmniej tak, jak go widzi niniejszy autor, ukazane zostanie w dalszej części, z okazji jego najbardziej znacznego publicznego wystąpienia.

Chociaż Mr Baruch całkiem słusznie określa się sam jako najbardziej wpływowy człowiek świata w latach 1917-18, jego udział w kształtowaniu mapy świata i wydarzeń był mniejszy, niż jego następców podczas II Wojny Światowej. Było to zrozumiałe, gdyż zasada ‘ustalająca, co komu przypadnie’ rozciągnęła się teraz na rewolucyjne państwo, wyrosłe na mocarstwo z wielkimi ambicjami terytorialnymi. W porównaniu do ‘Organizacji Lead-Lease’, nawet Ministerstwo Produkcji Wojennej wydawało się drugorzędnym partnerem. Administratorem jej został mianowany Harry Hopkins, który pełnił także funkcję przewodniczącego powołanego przez Roosevelta ‘Komitetu Traktatu Sowieckiego’, upoważnionego do ‘decyzji ustalania kontygentów dostaw dla Rosji’. Odtąd los i przyszłość Zachodu znalazły się w rękach człowieka zwanego powszechnie ‘Skaczący Harry’.

Jedynie Dwudziesty Wiek mógł wynieść Mr. Hopkinsa na tak odpowiedzialne stanowisko. W warunkach wolnej i bezstronnej prasy, opinia publiczna nie byłaby w stanie go strawić, gdyż nie dorósł do tak wielkich zadań, a tym mniej natury międzynarodowej. Nawet jego biograf, choć przychylnie usposobiony do swego kolegi-zausznika Białego Domu (w którego szacownych murach Mr Hopkins, jak pisze w swym dzienniku, rajfurzył kiedyś z komunistycznym dostojnikiem Mołotowem), dziwi się przecież, w jaki sposób ten ‘niepewnego pochodzenia i nieprzygotowany do wielkich zadań’ człowiek mógł zostać ‘Specjalnym Doradcą Prezydenta’.

361

W tej kwestii, niesposób dociec kto ‘wybrał’ Hopkinsa do tej roli. Tym niemniej wiadomo, że w młodości przesiąknął tymi samymi ideami (Louis Blanca i rewolucjonistów 1848 roku), co pułkownik House w swoim teksańskim dzieciństwie. Był studentem londyńskiego socjalisty-fabiana (uważającego, że narody-państwa rozpłyną się w ‘Stanach Zjednoczonych Świata’), i żydowskiego nauczyciela czesko-rosyjskiego pochodzenia, wychowanka bolszewickiego bożyszcza, Tołstoja. Znów więc mamy do czynienia z transmisją ‘idei’. Prawdopodobnie te zalety kazały panu Sherwood nazwać go ‘oczywistym pupilkiem Roosevelta’. Wcześniej znany był jako ‘totumfacki’, kwestarz i ‘braciszek bogatych’. Uniwersytet oksfordzki obdarzył go jednym z najbardziej niewydarzonych w swojej historii doktoratem honorowym, a Churchill w swych wspomnieniach wojennych pisze o nim w dziwnie brzmiącym, niesmacznie przypochlebnym tonie.

Jako przewodniczący rooseveltowskiego ‘Komitetu Traktatu Sowieckiego’, Hopkins napotkał wśród jego członków wielu niechętnych polityce bezwarunkowych dostaw dla rewolucyjnego państwa. Z myślą o nich wydał majestatyczny ukaz:

‘Akcja, jaką Stany Zjednoczone prowadzą, nie byłaby nigdy możliwa w stosunku do innych narodów alianckich bez zebrania o nich informacji. Decyzja działania bez informacji powzięta została.... w wyniku należytych rozważań.... Choć obecnie polityka ta nie wzbudza zastrzeżeń, niektórzy niezmiennie nalegają na jej przedyskutowanie. Odtąd żadne wnioski dyskusyjne nie będą brane pod uwagę’. (1942)

Tak więc za pośrednictwem Mr Hopkinsa okazuje się, że to państwo rewolucyjne jest ‘oczywistym Pupilkiem Roosevelta’. Wypowiedz jego powtarza zagadkowe stwierdzenie, na jakie zwróciłem uwagę u ministrów brytyjskich i syjonistów: ‘polityka została ustalona i nie podlega zmianie. Mr Hopkins nie zdradza, kto był autorem tej polityki i kto zadecydował, że w żadnym wypadku nie może ona być przedmiotem dyskusji. Wszystko to dzieje się poza zamkniętymi drzwiami, bez udziału uwikłanych w konflikcie mas. Na próżno protestował przywódca republikanów senator Robert E. Taft, widząc co się święci: ‘Jak można uwierzyć, że Rosja walczy o sprawę demokracji..... Głosząc na cały świat cztery zasady wolności, wysyłamy samoloty i czołgi do komunistycznej Rosji. A przecież żaden kraj nie jest bardziej odpowiedzialny za wybuch obecnej wojny i agresję niemiecką’. Prasa natychmiast rozpętała przeciw niemu nagonkę, trwającą aż do jego śmierci. Mapa dzisiejszego świata i rozwój wydarzeń potwierdzają słuszność jego ostrzeżeń. Dzisiaj wystarczy przeczytać cytowany wyżej dyktat Hopkinsa, aby dostrzec, że wynik wojny został przesądzony jeszcze przed rokiem 1942 przez te tajne knowania.

Darowizna obejmowała łącznie 15,000 samolotów i 7,000 czołgów. Ponadto 581 okrętów (z których Sowieci po latach zwrócili 127, a w 1956 roku zobowiązali się zapłacić za 31. Ponad 300

362

jednostek zadeklarowali jako zaginione, zatopione lub niezdatne do użytku). Do tego doszła flota statków handlowych.

Wszystko to jednak stanowiło znikomą cząstkę całości dostaw różnego rodzaju materiałów. Rząd amerykański nigdy nie opublikował szczegółowego wykazu dostaw. Informacje o nich, a także o fakcie, że większość wysłanych materiałów przeznaczona była na wzmocnienie pokojowego i zbrojeniowego przemysłu państwa rewolucyjnego po wojnie, ujawnione zostały przypadkiem szczęśliwym dla historyka, lecz nie dla mas, do których przy dzisiejszym stanie prasy nigdy nie dotarły.

W maju 1942 roku pewien kapitan o nazwisku George Racey Jordan zameldował się do pracy na wielkim lotnisku Newark Airport w stanie New Jersey. Był weteranem I Wojny Światowej, z której wyniósł radę udzieloną mu w 1917 roku przez pewnego sierżanta w Teksasie: ‘Trzymaj oczy i uszy otwarte, gębę zamkniętą na kłódkę, i zawsze zachowuj kopie wszystkiego’. Tym ostatnim słowom zawdzięczamy najbardziej zdumiewającą (moim zdaniem) książkę z okresu II Wojny Światowej.

Kapitanowi Jordanowi polecono zameldować się w ‘Bazie Narodów Zjednoczonych Nr 8’, co miało oznaczać lotnisko Newark. Organizacja zwana ‘Narodami Zjednoczonymi’ powstała dopiero trzy lata później, a z nazwy bazy można było odgadnąć intencje ludzi z otoczenia prezydenta. Zgłaszając się do pracy w charakterze oficera łącznikowego, kapitan Jordan nie podejrzewał nawet, jak silne są wpływy sowieckie w Ameryce, lecz wkrótce oświeciły go trzy wypadki. W maju 1942 roku amerykański samolot pasażerski zawadził na pasie startowym o obudowę silnika średniego bombowca, czekającego na odlot do Rosji w ramach Lend-Lease’u. W rezultacie, rozwścieczony oficer sowiecki zażądał zamknięcia lotniska dla amerykańskich linii pasażerskich. Po odmowie oświadczył, że ‘zadzwoni do Mr. Hopkinsa’. Kilka dni później nadszedł rozkaz od amerykańskiego Ministerstwa Areonautyki Cywilnej, zabraniający wszystkim amerykańskim liniom cywilnym korzystania z lotniska w Newark.

Od tego czasu kapitan Jordan zaczął prowadzić szczegółowy dziennik, dzięki któremu mógł później (gdy razem ze światem dowiedział się o istnieniu ‘bomby atomowej’) wykazać, że w 1942 roku przez Newark dotarły do rządu sowieckiego dostawy grafitu, rur aluminiowych, metalicznego kadmu i toru wartości około pietnastu milionów dolarów (materiałów niezbędnych do zbudowania stosu atomowego). W tym czasie ‘Projekt Manhattan’ (budowy bomby atomowej) był otoczony taką tajemnicą, że według późniejszego zeznania jego szefa generała Leslie R.Grovesa, pracownikom nie wolno było bez jego osobistego zezwolenia przekazywać dokumentów nawet prezydentowi Rooseveltowi. Notując to wydarzenie w 1942 roku, kapitan Jordan nie miał pojęcia, czemu mogą służyć te materiały, gdyż nigdy nie słyszał o ‘Projekcie Manhattan’, czy o ‘bombie atomowej’.

Z następnym przejawem wpływów oficerów sowieckich zetknął się Jordan, gdy jeden z nich, oburzony widokiem czerwonej gwiazdy wymalowanej na samolocie należącym do Texaco Oil Company, zagroził że ‘zatelefonuje do Waszyngtonu’,

363

aby ją usunąć. Kapitan Jordan z trudem zdołał mu wytłumaczyć, że Texas Oil Company używa godła swojego własnego stanu (‘Samotnej Gwiazdy’), o wiele starszego niż rewolucja z 1917 roku!

W tym czasie kapitan Jordan zdążył się zorientowć, że masa materiałów idąca do państwa komunistycznego wykracza daleko poza ramy umowy Lend-Leasu (‘Rząd Stanów Zjednoczonych dostarczy Związkowi Sowieckiemu takie artykuły, usługi i informacje o charakterze obronnym, jakie prezydent...zatwierdzi’). Znajdowało się wśród niej mnóstwo artykułów, nie mających nic wspólnego z ‘obroną’, lecz wiele z powojennym umacnianiem gospodarki Sowietów. Na przykład, Jordan zanotował dostawy ‘traktorów i maszyn rolniczych, całych zakładów aluminium, fabryk wagonów kolejowych, wyposażenia stalowni’, itp. Te wysyłki (które jego tłumacz entuzjastycznie określał jako ‘mające zmotoryzować [‘fordize’] nasz kraj’), ujęte w ogólnych sumach, stanowią jedyną informację ujawnioną przez rząd amerykański. Opublikowany przez prezydenta Trumana ‘Dwudziesty Pierwszy Raport dla Kongresu o Operacji Lend-Lease’ wymienia pod pozycją ‘dostaw nie-zbrojeniowych’ olbrzymią sumę 1,574,586,000 dolarów, dotyczącą artykułów rolnych, oraz 3,040,423,000 dolarów - materiałów i produktów przemysłowych.

W obliczu wielkich strat konwojów morskich w 1943 roku, większość dostaw Lend-Lease zaczęto wysyłać drogą powietrzną. Amerykańską bazę wysyłkową założono w Great Falls w stanie Montana, a kapitan Jordan zoatał tam przeniesiony jako ‘Ekspedytor Lend-Lease’. Ponownie, rozkazem Wojsk Lotniczych Stanów Zjednoczonych funkcję jego zdefiniowano jako ‘Przedstawiciela Narodów Zjednoczonych’, choć organizacja taka nie istniała. Na miejscu zastał zarządznie prezydenta, zatytułowane ‘Transfer Samolotów Rosyjskich’, stanowiące że ‘.....modyfikacja, wyposażenie i transport samolotów rosyjskich mają pierwszeństwo nawet przed samolotami Wojsk Powietrznych Stanów Zjednoczonych’. Tam po raz trzeci spotkał się z przejawem wpływów sowieckich: współpracujący z nim oficer sowiecki uznał jego rangę kapitana za niską i załatwił mu awans na majora. Nadesłane niezwłocznie złote liście dębowe przypiął do ramion Jordana pułkownik Kotikow, ustalając tym precedens w historii armii amerykańskiej.

Następnie major Jordan zauważył nadwyczajną ilość czarnych, okręconych sznurem i zapieczętowanych waliz, przechodzących przez jego ‘rurociąg do Moskwy’. Pełen złych przeczuć, wykorzystał stosowną okazję (a także jedyną pozostałą mu prerogatywę kontroli nad pilotowanymi przez amerykańskich lotników samolotami Lend-Lease’u na ostatnim odcinku z Fairbanks na Alaskę), aby przedrzeć się do samolotu przez uzbrojony kordon tajnych agentów sowieckich i sprawdzić zawartość około osiemnastu waliz z pięćdziesięciu. Zanotował na prędce zawartość zrewidowanych walizek.

Wśród mas dokumentów, planów i projektów natrafił na dwa, które kilka lat później okazały się częścią ogólnego obrazu szpiegostwa i konspiracji, odsłoniętego przez ujawnienia w latach 1948-1956.

364

Jednym z nich był plik skoroszytów Departamentu Stanu, opatrzonych fiszkami. Na jednym widniał napis: ‘Od Hissa’, a na drugim – ‘od Sayre’a’. Żadne z tych nazwisk nie było znane Jordanowi. Jedno z nich należało do wysokiego urzędnika Departamentu Stanu, później skazanego (Algera Hissa), a drugie do innego pracownika tegoż departamentu, zamieszanego w tą samą sprawę. Skoroszyty te zawierały kopie tajnych medunków amerykańskich dyplomatów z Moskwy, dostarczonych do Waszyngtonu pocztą dyplomatyczną, a teraz powracających do wglądu tych, przed którymi je utajniono.

Najważniejszym odkryciem był dokument, którego wpływ dotąd ciąży nad życiem mieszkańców Zachodu. Był to list adresowany do sowieckiego komisarza Handlu Zagranicznego Mikojana. Major Jordan zanotował jego fragment: ‘.... miałem piekielne trudności z wydostaniem tego od Groves’a’ (szefa projektu bomby atomowej). List był podpisany inicjałami ‘H.H.’. Załączona do niego była mapa zakładów atomowych Oak Ridge w Tennessee, oraz kalkowa kopia sprawozdania ze stemplem ‘Harry Hopkins’, zawierająca szereg słów tak dziwnych, że Jordan zapisał je dosłownie, aby później sprawdzić ich znaczenie. Były to ‘cyklotron’, ‘proton’, i ‘deuteron’, oraz sformułowania takie jak ‘energia powstała z fizji, ‘ołowiano-wodna ściana o grubości pięciu stóp dla zatrzymania latających neutronów’. Jak już wiemy, Mr. Hopkins był ‘oczywistym pupilkiem Roosevelta’, ‘Specjalnym Doradcą Prezydenta’, ‘drugim co do ważności człowiekiem w Stanach Zjednoczonych’.

(Przez kilka lat po II Wojnie Światowej opinia publiczna w Ameryce i w Anglii utrzymywana była przez swych przywódców w przeświadczeniu, że najskuteczniejszym środkiem niedopuszczenia do nowej wojny i powstrzymania ‘agresji sowieckiej’ jest posiadanie przez Zachód bomby atomowej. Ekspolozja bomby atomowej przez Związek Sowiecki w dniu 23 września 1949 nie mogła zadziwić tych, którzy z uwagą śledzili bieg wydarzeń. Major Jordan nie mógł się dłużej powstrzymać i zwrócił się do senatora, który zaintrygowany, skłonił czołowego sprawozdawcę radiowego Fultona Lewisa do rozgłoszenia tej historii. Tą drogą, a później przez wydanie książkowe, sprawa doszła do wiadomości publicznej, a następnie stała się przedmiotem dwóch dochodzeń Kongresu w grudniu 1949 i w marcu 1950 roku. Prasa jednomyślnie fałszywie oświetliła istotę sprawy i jak zwykle w takich wypadkach, nie podjęto żadnych środków zaradczych. Nie uczyniono nic dla uniknięcia podobnych wypadków w razie przyszłej wojny).

W 1944 roku poważnie już zaniepokojony major Jordan usiłował dotrzeć do oficera łącznikowego Lend-Lease’u przy Departamencie Stanu, lecz został zatrzymany przez niższego urzędnika, który oświadczył mu: ‘Oficerowie za bardzo przejmujący się swoją rolą mogą łatwo znaleźć się gdzieś na wyspie Mórz Południowych’. Wkrótce potem został usunięty z White Falls. Książka jego zawiera kompletną listę materiałów wysłanych w ramach Lend-Lease’u, które jako oficer łącznikowy miał okazję widzieć i zanotować. Były tam chemikalia, metale i minerały niezbędne do produkcji stosu atomowego, a niektóre mogły być nawet wykorzystane w bombie wodorowej. Wymienione tam były beryl, kadium, ruda kobaltu i jej koncentraty (33,600 funtów), kobalt metaliczny i złom zawierający kobalt (806,941 funtów), uran metaliczny (2.2 funta),

365

rury aluminiowe (12,766,472 funty), tor, azotan uranu, tlenek uranu, aluminium i jego stopy (366,738,204 funty), pręty aluminowe (13,744,709 funtów), płyty aluminiowe (124,052,618 funtów), mosiądz i brąz w sztabach (76,545,000 funtów), drut mosiężny i brązowy (16,139,702 funtów), płyty mosiężne i brązowe (536,632,390 funtów), izolowany drut miedziany (399,556,720 funtów), itp.

Lista ta obejmuje także ‘dostawy o charakterze czysto powojennym’ (według określenia generała Groves’a), jak zakład rafinacji ropy naftowej, maszyny i części metalurgiczne (wartości 53,856,071 dolarów), obrabiarki, precyzyjne wiertarki, maszyny przemysłu konserwowego, maszyny przemysłu mleczarskiego, tartaki, maszyny przemysłu tekstylnego, maszyny napędowe (60,313,833 dolarów), wyposażenie hutnicze i elektrowni, urządzenia telefoniczne (32,000,000 dolarów), generatory (222,020,760 dolarów), wyposażenie kinomatograficzne, aparaty radiowe (53,072,805 dolarów), 9,594 wagonów kolejowych, 1,168 parowozów o wartości 101,075,116 dolarów, statków handlowych (123,803,879 dolarów), ciężarówek (508,376 dolarów), i tak bez końca.

Wśród darmowych dostaw, przeznaczonych do wzmocnienia powojennej gospodarki Związku Sowieckiego, major Jordan zanotował jeden warsztat naprawy instrumentów prezyzyjnych (550,000 dolarów), dwie fabryki przemysłu żywnościowego (6,924,000 dolarów), trzy gazownie (21,390,000 dolarów), jedną rafinerię benzyny wraz z maszynerią i wyposażeniem ((29,050,000 dolarów), 17 elektrowni parowych i trzy wodne (273,289,000 dolarów). Załaczona przez majora Jordana lista sowiecka wskazuje na hojność Hopkinsa i jego współpracowników, graniczącą z histerią, gdyż zawiera ona artykuły nie mające racjonalnego uzasadnienia, jak sztuczne szklane oczy (169,806 dolarów), sztuczne zęby (956 dolarów), 9,126 zegarków na kamieniach (143,922 dolary), 6,222 funtów mydła toaletowgo, szminki o wartości 400 dolarów, 373 galonów likirów, sprzęt wędkarski o wartości 57,444 dolarów, latarnie magiczne o wartości 161,046 dolarów, wyposażenie ‘wesołego miasteczka’ o wartości 4,352 dolarów, 13,256 funtów kalki, dwa ‘nowe pianina’, instrumenty muzyczne o wartości 60,000 dolarów, oraz (przedmiot kojarzący się z imieniem ‘Ukochanego Wodza’, czy „Wujka Józia’, jak go nazywali Roosevelt i Churchill) – ‘jedna fajka’ o wartości dziesięciu dolarów!

Doświadczenie Hopkinsa jako ‘zawodowego kwestarza’ i pracownika społecznego wyraża się w dotacji 88,701,103 dolarów na przestrzeni czterech lat na ‘cele charytatywne’. Ci, którzy zwiedzali Rosję, mogą sobie wyobrazić komisarzy, rozdających te pieniądze ubogim! Lecz to nie koniec darowizn gotówkowych w ramach Lend-Lease’u! W 1944 roku rooseveltowski Minister Skarbu Mr. Henry Morgenthau i jego wice-minister Mr. Harry Dexter White (który później okazał się agentem sowieckim), wysłali rządowi sowieckiemu duplikaty matryc Mennicy Stanów Zjednoczonych, dla drukowania banknotów przeznaczonych do użycia przez wojska okupacyjne po wojnie. Oznaczało to, że rząd amerykański musiał wymieniać na dolary pieniądze drukowane przez rząd sowiecki dla utrzymania swych wojsk okupacyjnych w Niemczech, gdyż były one nie do odróżnienia od jego własnych. Gdy w 1946 roku publiczne protesty przeciw finansowaniu Sowietów

366

zmusiły rząd amerykański do wycofania tych banknotów z obiegu w Niemczech, okazało się że Władze Okupacyjne Stanów Zjednoczonych wykupiły te banknoty w sumie przekraczającej o 250,000,000 dolarów własną emisję.(Rząd sowiecki odmówił nawet skromnej zapłaty 18,000 dolarów za dostarczone matryce, dzięki którym mógł wyciągnąć ze Skarbu Stanów Zjednoczonych 250,000,000 dolarów).

Tak więc, przez cztery czy pięć lat trwał nieograniczony przepływ dostaw wojennych różnego rodzaju dla wzmocnienia powojennej gospodarki państwa rewolucyjnego. Najwyższe czynniki zabroniły jakiejkolwiek ‘dyskusji’ na temat tej polityki. Co więcej, jednoznacznie uznały ją za ‘priorytetową’ i ‘nadrzędną’ nad potrzebami Ameryki i jej pozostałych sojuszników.

Istnieją dwa sposoby ‘wsparcia’ i pomocy w ‘ekspansji’ państwa rewolucyjnego: (1) przebieg operacji militarnych; (2) kierunek polityki państwowej wynikający z tych operacji, kształtowany na konferencjach najwyższego szczebla. W świetle polityki tak stanowczo, a nawet fanatycznie preferującej państwo rewolucyjne, logicznym jest założenie, że identyczna polityka musiała kierować także operacjami wojskowymi i wynikającymi z nich konferencjami. Tak w istocie się stało, jak przewidywali uważni obserwatorzy, i jak wyraźnie ukazuje to teraz obraz minionej wojny. Wynik ten był nieuchronnym rezultatem przechwycenia zakulisowej władzy w Ameryce przez inwazję opisaną w poprzednim rozdziale.

Wysiłki zmierzające do wykorzystania operacji militarnych dla korzyści państwa rewolucyjnego, które w porozumieniu z Hitlerem rozpoczęło wojnę wspólnym atakiem na Polskę, zaczęły się wkrótce po Pearl Harbour. Choć nie odniosły one wtedy sukcesu, okazały się zdecydowanie skuteczne w dalszej fazie wojny, o czym świadczy jej wynik. W procesie tym czołowa rola przypada enigmatycznej postaci II Wojny, generałowi George C. Marshallowi, szefowi sztabu Armii Stanów Zjednoczonych. Jemu właśnie, w swym przemówieniu do Senatu w dniu 14 czerwca 1951 roku (starannie udokumentowanym zarzucie, stanowiącym autorytatywne źródło), przypisywał senator Joseph McCarthy odpowiedzialność za ‘zaplanowany odwrót od zwycięstwa, na długo przed zakończeniem II Wojny Światowej’, oraz za fakt, że Ameryka w wyborze między polityką Churchilla a sowieckiego dyktatora Stalina, ‘prawie zawsze skłaniała się w stronę Rosji’.

Zważywszy na poważne konsekwencje interwencji generała Marshalla, warto zwrócić uwagę na okoliczności jego kariery. Prezydent Roosevelt mianował go szefem Sztabu w 1939 roku, ponad głowami dwudziestu generałów dywizji i czternastu generałów brygady. (Sześć lat wcześniej, na skutek negatywnej oceny Inspektora Armii, ówczesny szef Sztabu generał MacArthur wstrzymał jego awans na generała). Jednym z pierwszych posunięć generała Marshalla w 1940 roku było zwrócenie się do senatora Jamesa F. Byrnes’a (przyjaciela Bernarda Barucha) o wniesienie projektu,

367

upoważniającego szefa Sztabu do zniesienia zasady starszeństwa w awansach na korzyść młodszych oficerów, których uważał za ‘wybitnie zdolnych’. Poprawka senatora Byrnes’a została wprowadzona, zapewniając ‘.... możliwość tymczasowych awansów oficerów Armii Regularnej do wyższej rangi.... w czasie wojny lub stanu wyjątkowego’. Na mocy tej ustawy generał Marshall awansował w 1940 roku 4,088 oficerów, a wśród nich pięćdziesięcioletniego pułkownika Dwight Eisenhowera, nie mającego żadnego doświadczenia bojowego, który w ciągu trzech lat zdobył pozycję Naczelnego Dowódcę Alianckiego. Połączone akcje generała Marshalla i generała Eisenhowera ukształtowały wynik wojny w 1945 roku.

Natychmiast po ataku na Pearl Harbour i wejściu Ameryki do wojny w grudniu 1941 roku, propaganda sowiecka w Moskwie i na Zachodzie rozpoczęła głośną agitację na rzecz natychmiastowej inwazji Europy. Na konferencji z prezydentem Rooseveltem zaraz po Pearl Harbour, Churchill zdołał go przekonać, że z wojskowego punktu widzenia niemożliwa jest inwazja przed 1943 rokiem. Na polecenie generała Marshalla, Eisenhower już w kwietniu 1942 roku miał opracowany plan inwazji w 1942 roku i propozycja ta została przekazana przez Roosevelta Churchillowi (The Hinge of Fate). Generał Marshall wraz z Hopkinsem przybyli do Londynu, gdzie dowiedzieli się od Churchilla, że ‘jedynym sposobem przegrania wojny’ byłaby katastrofa na brzegach Francji, spowodowana nierozważnie podjętą inwazją (Mr Sherwood).

Z racji jego nominacji, generała Marshalla należałoby prawdopodobnie uważać za czołowego eksperta wojskowego w Stanach Zjednoczonych. Propozycja jego równoznaczna była z samobójstwem jedynego walczącego sojusznika i przegraniem wojny, przynajmniej dla Anglii. Jak powiedział Churchull, próba taka zmieniłaby Kanał la Manche w ‘rzekę krwi Aliantów’. Co prawda, byłaby to w trzech czwartych krew Brytyjczyków; zapytany jakimi siłami rozporządza, amerykański dowódca w Wielkiej Brytanii ‘oświadczył, że można liczyć jedynie na użycie 34-tej Dywizji, stacjonującej w Irlandii’. Generał Clark dodał, że nawet i tej brakowało wsparcia przeciwlotniczego, czołgów i wyszkolenia (pierwsze oddziały amerykańskie, przechodzące chrzest bojowy w Północnej Afryce w 1942 roku, okazały się zupełnie nieprzygotowane do walki). Czołowy amerykański ekspert wojskowy, Mr Hanson W. Baldwin pisał póżniej: ‘Patrząc wstecz, widać jak fantastycznym pomysłem był nasz plan inwazji Europy Zachodniej w 1942 roku”.

Tym niemniej, po powrocie do Waszyngtonu generał Marshall zaproponował prezydentowi Rooseveltowi wycofanie się Stanów Zjednoczonych z wojny europejskiej, o ile Wlk Brytania nie akceptuje jego planu. (Sekretarz Stimson). Ponownie general Marshall wysłany został do Anglii na spotkanie z Churchillem (szorstko odmówił gościny w rezydencji premiera). Plan jego upadł, przygnieciony raportem generała Clarka z Irlandii o jedynej, w dodatku niewyszkolonej i źle wyposażonej dywizji amerykańskiej. Jednak propozycja ta i groźba były faktami

368

i w świetle tych wyczynów najwyższego dowódcy wojskowego Stanów Zjednoczonych należy oceniać przyszły przebieg wojny.

Wiosną 1942 roku Niemcy dysponowali 1,200,000 żołnierzami we Francji, Belgii i Holandii, przeciwko którym Alianci nie byli w stanie wystawić równoważnej siły, nie mówiąc już o przewadze lotniczej, transporcie wodnym, pojazdach wodo-lądowych, czy wyszkoleniu armii. Prezydent Roosevelt zmuszony był wycofać się ze zgubnego planu generała Marshalla, a Anglia po raz trzeci w tej wojnie uniknęła katastrofy. Tak minęły lata 1942-43, w czasie których najpierw brytyjskie, a potem amerykańskie zwycięstwa nad Niemcami w Afryce Północnej przegięły szalę wojny. Alianci zachodni gotowi byli do decydującego uderzenia; pozostawała kwestia jak i gdzie? W tym punkcie wynik wojny został przesądzony przez interwencję Marshalla.

Relacja Churchilla, jak i wszystkie inne źródła wskazują, że przynajmniej w tej istotnej kwestii był on konsekwentny od początku do końca. Wśród zachodnich przywódców był on jedynym, posiadającym olbrzymie doświadczenie wojskowe i polityczne i jasno widział, że wojna nie przyniesie prawdziwego zwycięstwa ani pokoju, jeśli pozwoli się państwu rewolucyjnemu, niedawnemu agresorowi, rozprzestrzenić się w Europie. Pragnął tak pokierować operacjami wojskowymi, aby nie rozszerzyło się ono zbytnio poza swoje naturalne granice.

W tym punkcie największym jego antagonistą okazał się generał Marshall, a nie Roosevelt, któremu w końcowych latach wojny stan zdrowia mógł przyćmić rozeznanie, o ile nie był on po prostu bezbronną ofiarą presji wywieranej na niego. Zamierzeniem Churchilla było skoncentrowane uderzenie z południa i z północy, które oddałoby kraje bałkańskie i środkowoeuropejskie w sferę wpływów Aliantów, chroniąc je przed przejściem z niewoli hitlerowskiej w niewolę sowiecką. Polityka ta prowadziłaby do prawdziwego zwycięstwa, zapewniła by pokój w Dwudziestym Stuleciu i pozwoliłaby w znacznym stopniu zrealizować oryginalne ‘cele’ wojny, z których najważniejszą była ‘wolność’. Natomiast generał Marshall zdecydowany był na inwazję Francji i pozostawienie Europy Wschodniej, Środkowej i Bałkanów armiom państwa rewolucyjnego. Prezydent Roosevelt, świadomie czy też zaślepiony, kontynuował tą politykę aż do jej żałosnego końca, objawionego światu w Jałcie, gdzie ‘z paszczy zwycięstwa wydarta została klęska’.

Zmagania ciągnęły się przez osiemnaście miesięcy, lecz jak wykazały wydarzenia, kości zostały rzucone już na konferencji w Quebecu w sierpniu 1943 roku, w czasie, gdy armie angielsko-amerykańskie zdobywszy Afrykę Północną, powróciły do Europy i wypierały Niemców z Włoch. W Quebecu, pod presją generała Marshalla podjęto decyzję wycofania wycofania wojsk z Włoch i użycia ich do drugorzędnej inwazji Francji, wspierającej główną inwazję w Normandii. Oznaczało to dezorganizację armii marszałka Alexandra we Włoszech (która, według generała Clarka, po zdobyciu Rzymu stała się ‘potężną maszyną bojową.... o nieograniczonych horyzontach’),

369

powstrzymanie jej postępu ,a co najważniejsze, zarzucenie koncepcji parcia poprzez Adriatyk, co umożliwiłoby armiom alianckim dotarcie do Wiednia, Budapesztu i Pragi. Rozwiązanie takie zmieniłoby powojenną sytuację na korzyść Zachodu i pokoju; aby się o tym przekonać, wystarczy rzut oka na mapę. W tym czasie możliwe było prawdziwe ‘zwycięstwo’, lecz odrzucono je na korzyść inwazji południowej Francji. Wynikłe stąd rozproszenie sił miało nawet poważniejsze konsekwencje, niż skierowanie wojsk brytyjskich do Palestyny w I Wojnie Światowej.

Drugorzędna inwazja na południu Francji nie miała żadnego znaczenia militarnego. Że była to decyzja czysto polityczna, świadczy dokument, którym posłużył się general Marshall dla jej przeforsowania na konferencji w Quebcu. Dokument ten, zatytułowany ‘Sytuacja Rosji’, przypisywany był autorstwu ‘najwyższych czynników wojskowych Stanów Zjednoczonych’ (MR.Sherwood), czyli samego generała Marshalla. Powiadał on: ‘Po wojnie Rosja stanie się dominującą siłą w Europie.... Ponieważ w tej wojnie Rosja jest decydującym czynnikiem, należy jej udzielić wszelkiej możliwej pomocy i starać się pozyskać jej przyjaźń. Ponadto, skoro po klęsce państw Osi zdominuje ona niewątpliwie Europę, tym bardziej należy rozwijać i podtrzymywać z nią jak najbardziej przyjacielskie stosunki’.

Jak stąd widać, ‘nadrzędna’ polityka kierująca dostawami Lend-Lease’u, przesunęła się teraz także w dziedzinę strategii wojskowej, znajdując wyraz w bezwarunkowym poddaniu się dyktatowi planów sowieckich. Stalin sprzeciwiał się uderzeniu na Bałkany, dowodząc że ‘jedyna droga do uderzenia w serce Niemiec wiedzie poprzez Francję’. Zaprezentowany na konferencji w Quebecu dokument był w gruncie rzeczy afirmacją planu Stalina. Jak czytelnik zauważy, dokument ten dwukrotnie przedstawia hipotezę w formie faktu: ‘Po wojnie Rosja stanie się dominującą siłą w Europie.... niewątpliwie zdominuje ona Europę’. A przecież w 1943 roku, od rozstrzygnięcia tej kwestii dzieliły nas jeszcze dwa lat walk, podczas których polityka Churchilla usiłowała przeszkodzić realizacji tych założeń, uznanych za fakt dokonany. Pragnął on zwycięstwa Sowietów, lecz nie ‘dominacji’ Europy przez nich. Przegrał jednak dzięki sekretnym decyzjom politycznym, które już w 1943 roku zdecydowały, że II Wojna Światowa stała się polityczną klęską Zachodu.

Była to najbardzej doniosła interwencja generała Marshalla. Choć Churchill nigdy otwarcie nie krytykował generała Marshalla, w swoich wspomnieniach wojennych wyraża się o nim zagadkowo, a w książce Triumph and Tragedy (‘Tryumf i Tragedia’) ubolewa nad straconą szansą. Generał Mark Clark, będący w 1943 roku amerykańskim dowódcą we Włoszech, pisał w 1950 roku: ‘Przesuwając nasze siły z Włoch do Francji, daliśmy jasno do zrozumienia Stalinowi,.... że odwracamy się od Europy Środkowej. Operacja Anvil’ (inwazja Francji Południowej) ‘wprowadziła nas w ślepy zaułek. Oczywistym było, dlaczego Stalin preferował Anvil .... Gdybyśmy mieli wystarczające siły do dalszej ofensywy, po zdobyciu Rzymu mogliśmy zniszczyć armie Kesselringa. Za Adriatykiem czekała Jugosławia..... a za nią Wiedeń, Budapeszt i Praga.... Po zdobyciu

370

Rzymu ‘podążyliśmy w niewłaściwym kierunku’, zarówno z polityczngo, jak i militarnego punktu widzenia..... Gdyby nie gafa na najwyższym szczeblu, która odgrodziła nas od państw bałkańskich i pozwoliła Armii Czerwonej na ich opanowanie, kampania śródziemnomorska mogłaby się stać najbardziej decydującym czynnikiem kształtującym historię powojenną.... Zmarnowano szansę kampanii, która mogłaby zmienić historię stosunków między Zachodem, a Rosją Sowiecką.... Osłabienie kampanii włoskiej.... było jednym z największych błędów politycznych tej wojny’.

Generał Mark Clark (świetny żołnierz amerykański, potem przesunięty na podrzędniejsze stanowisko i zdymisjonowany) używa tu słów ‘gafa’ i ‘błąd’, lecz cytowane wyżej dokumenty oraz inne dostępne obecnie źródła wskazują, że decyzja ta nie była błędem ani gafą w dosłownym znaczeniu tych słów: t.j. pomyłką wynikającą z błędnej oceny konsekwencji. Konsekwencje te zostały przewidziane i były zamierzone; co do tego nie ma wątpliwości. Decyzja była natury politycznej, nie militarnej, a jej autorem był człowiek kierujący grupą otaczającą prezydenta. Podobnie jak w wypadku Lend-Lease’u, tak i w dziedzinie operacji militarnych decyzje podporządkowane zostały interesom państwa rewolucyjnego.

W ten sposób wojna, mogąca prawdopodobnie zakończyć się w 1944 roku wyzwoleniem przez Aliantów krajów okupowanych przez Hitlera; pozostawieniem państwa sowieckiego w mniej więcej jego naturalnych granicach, a Europy w spokoju, przeciągnęła się do roku 1945. Bezcelowa inwazja na południu Francji nie przyczyniła się do sukcesu głównej inwazji w Normandii; jedynie odciążyła siły niemieckie we Włoszech.

Przebieg wojny w jej ostatnich dziesięciu miesiącach podyktowany został przez rząd Sowiecki, a narzucony aliantom zachodnim przez jego agenta usadowionego w rządzie amerykańskim, człowieka znanego pod nazwiskiem Harry Dexter White. On sam już nie żyje i nie może tego potwierdzić, lecz wszystkie znane mi poważne źródła uważają go za autora planu zniszczenia Niemiec i pozostawienia Europy pod ‘dominacją’ sowiecką. Dla historii pozostał on ‘planem Morgenthau’.

Jak zobaczymy, cień tego planu towarzyszył postępom armii zachodnich po przekroczeniu granicy Niemiec. Do ostatniej chwili Churchill (zwyciężony przez generała Marshalla w swych próbach skierowania prawego skrzydła armii alianckich na Bałkany – ‘miękkie podbrzusze’ nieprzyjaciela) usiłował ratować straconą sprawę przez masywne uderzenie lewego skrzydła armii na Berlin. Epizod ten opisany jest zarówno w jego własnych wspomnieniach wojennych, jak i generała Eisenhowera.

Generał Eisenhower opisuje, jak w 1944 roku odrzucił plan marszałka Montgomerego, który proponował skoncentrowane uderzenie wszystkim siłami na Berlin. Uznał ten pomysł za zbyt ryzykowny i nierozważny; choć wcześniej łagodnie

371

krytykował Montgomerego za przesadną ostrożność. Przez kilka następnych miesięcy realizował swój plan natarcia na szerokim froncie, pozwalając Armii Czerwonej na wtargnięcie do Europy. W marcu 1945 roku (gdy po konferencji jałtańskiej widoczne stały się intencje sowieckie zagarnięcia, a nie wyzwolenia, Rumunii i Polski; gdy prezydent Roosevelt słał noty protestacyjne do Stalina) generał Eisenhower wysłał bezpośrednią depeszę do dyktatora sowieckiego, informującą go o swych planach, adresując ją ‘do rąk marszałka Stalina’. Ta korespondencja ze Stalinem bez aprobaty Alianckich Szefów Sztabu spowodowała gwałtowne protesty ze strony Churchilla, który do ostatniej chwili usiłował ocalić co się da, nalegając przynajmniej na zajęcie Wiednia, Pragi i Berlina.

Wszystko na próżno. Z Waszyngtonu generał Marshall powiadomił Londyn, że w pełni popiera ‘koncept strategiczny’ Eisenhowera i jego ‘metodę komunikacji z Rosjanami’. Od tej chwili postęp Aliantów na froncie zachodnim uzależniony był od aprobaty Sowietów, a Anglia nie miała nic do powiedzenia. 28-go marca generał Eisenhower bezpośrednio powiadomił Stalina, że zatrzymuje się przed Wiedniem. 14-go kwietnia poinformował Szefów Sztabu, że zatrzymuje się na linii rzeki Elby, o siedemdziesiąt mil od Berlina, dodając: ‘Jeśli się zgodzicie, proponuję powiadomić o tym marszałka Stalina’. Te trzy pierwsze słowa nie miały żadnego znaczenia, gdyż zastrzeżenia brytyjczyków zostały już wcześniej zignorowane. Pozostała jeszcze Praga, stolica okupowanej Czechosłowacji. Generał Eisenhower zasugerował Stalinowi, że może uderzyć na Pragę, ‘jeśli wymaga tego sytuacja’ – jego znaczne siły stały bezczynnie na granicy Czechosłowacji. 9-go maja Stalin odpowiedział, prosząc Eisenhowera o ‘powstrzymanie wojsk alianckich w Czechosłowacji przed.... linią Karlsbadu, Pilzna i Budweisu’. Eisenhower natychmiast rozkazał generałowi Pattonowi zatrzymać się na tej linii.

W ten sposób nastąpił ‘obmierzły podział’ Europy; do określenia tego Churchill dodał zdawkowy komentarz ‘to nie może długo przetrwać’. 5 lat później generał Eisenhower przyjął osobistą odpowiedzialność za te trzy fatalne decyzje: ‘Jedną rzecz muszę postawić jasno. Wasze pytania zdają się implikować, że zaniechanie marszu na Berlin było decyzją polityczną. Wprost przeciwnie, za tą decyzję odpowiedzialna była jedna tylko osoba. To ja. Nikt się w nią nie mieszał w najmniejszym stopniu’.

Oświadczenie to było odpowiedzią na pytanie zadane 3 marca 1949 roku na bankiecie Stowarzyszenia Prawników w Nowym Jorku. Pytanie brzmiało: ‘ogólnie sądzi się, że gdyby nasza armia pomaszerowała na Berlin..... i Pragę, sytuacja powojenna wyglądałaby inaczej..... Czy nie uważa pan, że obraz ten inaczej by wyglądał, gdyby nasi przywódcy polityczni....... wstrzymali się z wtrącaniem w pana operacje, które zgodnie z procedurą militarną powinny dążyć do zajęcia jak największego terytorium?’

Ośwadczenie Eisenhowera nie mogło być prawdziwe, nawet jeśli on sam w nie wierzył. Decyzja powstrzymania postępu Aliantów, aby umożliwić Armii Czerwonej

372

zajęcie Niemiec i Europy Środkowej z jej trzema stolicami, było oczywiście następstwem ‘polityki’ Lend-Lease’u największego uprzywilejowania Sowietów, kosztem pozostałych sojuszników, a nawet własnego kraju. Co do tego, morski adjutant Eisenhowera i jego biograf kapitan Harry C. Butcher wyraźnie stwierdza, że w chwili, gdy generał Eisenhower (wbrew protestom Churchilla) nawiązał bezpośrednią łączność z Moskwą w sprawie ustanowienia linii granicznej postępu Aliantów, kwestia ‘granic i obszarów okupowanych rozstrzygane były na wyższym szczeblu, niż naczelne dowódctwo wojskowe’.

Mr. Churchill dostarczył (11-go maja 1953 roku) przekonywującego dowodu, komentując militarny wynik II Wojny Swiatowej, stanowiący drugie wielkie ‘rozczarowanie’ dla wojsk uważających się za zwycięskie: ‘Gdyby Stany Zjednoczone posłuchały naszej rady po zawieszeniu broni w Niemczech, zachodni alianci nie wycofaliby się z zajętych pozycji na uzgodnione linie okupacyjne przed wyjaśnieniem z Rosją Sowiecką wielu spraw spornych, dotyczących okupacji terenów nieprzyjaciela, z których zona Niemiecka stanowi jedynie część. Nie zakceptowano naszego stanowiska i przekazano znaczny obszar Niemiec pod okupację sowiecką, bez ogólnej zgody trzech zwycięskich mocarstw’.

Jak więc widać, polityka kierująca dostawami broni, materiałów i towarów, jak i operacjami militarnymi II Wojny Światowej, służyła sprawie ‘rozszerzenia’ rewolucji. Pomijając wojnę, jedynym środkiem wiodącym do tego celu była kapitulacja polityczna Zachodu na najwyższym szczeblu, dokonywująca się w gabinetach i na konferencjach przywódców, w miarę jak rozwijała się sytuacja wojskowa.

Nie chcę niepotrzebnie zadręczać czytelnika opisem tych wszystkich spotkań na szczycie (Atlantyckiego, Kairskiego, w Casablance, Teheranie i Jałcie). Wystarczy w skrócie wspomnieć pierwszy i ostatni z nich, aby ujrzeć ponury kontrast między zadeklarowanymi w nich szczytnymi ideami, a ostatecznym ustępstwem na rzecz podobnych paskudztw, jakie pierwotnie same piętnowały.

Kartę Atlantycką poprzedziła oracja prezydenta Roosevelta wygłoszona 6 stycznia 1941 roku na jego trzeciej inauguracji, w której oświadczył nie będącej jeszcze w stanie wojny Ameryce, że ‘pragnie świata opartego na czterech fundamentalnych prawach... wolności mowy, wolności wyznania, uwolnienia od niedostatku i od strachu’. Następna wersja Karty Atlantyckiej z 14-go sierpnia 1941 roku, opracowana łącznie przez Roosevelta i Churchilla, zastąpiona został frazesologią dobrze znaną czytelnikom Protokółów z 1905 roku (ciekawe, czy premierzy-dyktatorzy kiedykolwiek je czytali). Wymieniała ‘pewne podstawowe zasady’,

373

mające kierować ‘polityką’ Ameryki i Wlk. Brytanii, o które dwaj sygnatariusze ‘opierają nadzieje na lepszą przyszłość świata’; pierwsza z nich zabraniała ‘zysków terytorialnych, czy też innych’, a druga ‘zmian terytorialnych, niezgodnych z dobrowolnie zdeklarowanymi życzeniami narodów’. Trzecia zasada mówiła o ‘prawie narodów do wyboru takiej formy rządu, pod jakim chcą one żyć, oraz o pragnieniu przywrócenia suwerenności i samorządu narodom, którym przemocą odebrano te atrybuty’.

Już w 1943 roku na konferencjach w Casablance i w Teheranie nastąpił odwrót od tych szczytnych haseł (w Teheranie obecny był Stalin i podpisał się pod ‘Deklaracją’ jako ‘rzecznik...eliminacji tyranii i niewolnictwa, ucisku i nietolerancji’). Trzy i pół roku po ogłoszeniu ‘Karty Atlantyckiej’, w lutym 1945 roku Jałta zakończyła ten proces.

W czasie tej konferencji powstrzymano postęp armii angielsko-amerykańskich w Europie, aby umożliwić wojskom sowieckim usadowienie się w sercu Europy. Głębię upadku zachodniej dyplomacji (delikatnie mówiąc) z jej dawniejszych wyżyn ilustruje brutalnie konferencja jałtańska, której realia mogą mieszkańca Zachodu przyprawić o tęsknotę do dawnych czasów, gdy po wojnach zbierali się ministrowie i ambasadorowie w tużurkach, świadomi swej odpowiedzialności za sprawy własnych narodów. W porównianiu do konferencji Wiedeńskiej czy Berlińskiej, Jałtańska przypominała zabawę w karczmie.

Ponieważ sowiecki dyktator odmówił wyjazdu z swoich posiadłości, przywódcy zachodni przyjechali do niego na Krym. W stosunkach z Azjatami, sam ten fakt oznaczał początek przegranej. Prezydent Ameryki i jego zausznik Hopkins byli na krawędzi śmierci; w wypadku Roosevelta daje temu świadectwo kronika filmowa i jego zdjęcia, oglądane przez masy ludzi; pamiętam jak siedząc w kinie, słyszałem okrzyki zaszokowanej widowni. Niektórzy dygnitarze przyjechali na konferencję z krewnymi, co nadało jej charakter rodzinnej wycieczki – przyjemnej ucieczki od ciężaru wojny. Co jednak gorsze, gości nabrano ( i wielu z nich uległo) na najstarszy trik stosowany przez chytrych Azjatów w negocjacjach: upojenie alkoholem. Jeden z czołowych delegatów, generał Laurence S. Kuter, przedstawiciel Wojsk Lotniczych Stanów Zjednoczonych, pisze:

‘Na śniadanie podano na początek średniej wielkości dzban.... koniaku krymskiego. Po początkowych toastach i koniaku przyszedł kawior i wódka..... Potem podano wędliny....z białym winem.... Na koniec pojawiły się małe, twarde jabłka krymskie wraz z pokaźnymi lampkami słodkiego szampana krymskiego.... Ostatnim daniem była gorąca herbata podana w wysokich kubkach wraz z kieliszkami koniaku. To dopiero było śniadanie! Jak można było potem z napchanym żołądkiem podejmować logiczne i racjonalne decyzje, korzystne dla Stanów Zjednoczonych Ameryki.... Elliott

374

Roosevelt, który przyjechał ze swoim ojcem na konferencję, opowiadał, że praktycznie wszyscy byli pijani’. Jedną z kolacji opisuje Charles E. Bohen, obecny na niej jako zastąpca Sekretarza Stanu i tłumacz prezydenta Roosevelta: ‘Marszałek Stalin pełnił rolę gospodarza. Atmosfera była bardzo serdeczna, wypito czterdzieści pięć toastów’.

Na dodatek, umierający prezydent Roosevelt zjawił się na konferencji jako sygnatariusz ‘Planu Morgenthau’a’, opracowanego przez agenta sowieckiego usadowionego w jego własnym Departamencie Skarbu (Harry Dexter White’a). Towarzyszył mu inny agent sowiecki, później sądzony i skazany, Mr. Alger Hiss z Departamentu Stanu, który w tym krytycznym momencie był specjalnym doradcą prezydenta do ‘spraw politycznych’. W rezultacie, rząd sowiecki reprezentowany był po obu stronach trójkątnego stołu, a wynik konferencji był logicznym tego następstwem. Do czasu tego spotkania Churchill nie ustawał w wysiłkach, aby choć częściowo uchronić Europę Środkową i Bałkany od losu, jaki zgotowała im Jałta. Gdy w drodze do Jałty spotkał się na Malcie z prezydentem Rooseveltem i ponownie zaproponował mu podjęcie operacji wojskowych w rejonie Morza Śródziemnego, generał Marshall tonem przypominającym groźbę z 1942 roku ‘oświadczył, że w razie aprobaty planu brytyjskiego..... poradzi Eisenhowerowi podać się do dymisji’ (Mr. Sherwood).

Na miesiąc przed spotkaniem w Jałcie, Churchill zadepeszował do prezydenta Roosevelta: ‘Teraz wydaje mi się, że koniec tej wojny przyniesie większe rozczarowanie, niż zeszłej’. Daleka droga oddzieliła Churchilla od ‘najwspanialszej chwili’ 1940 roku, kiedy jako świeży premier pisał: ‘W chwili kryzysu narodowego, dla człowieka wierzącego w swoją misję, władza jest błogosławieństwem’. Teraz już wiedział, jak znikoma jest władza ‘premierów-dyktatorów’ i mógł jedynie mieć nadzieję ocalenia cokolwiek z ruin zwycięstwa, które w tej chwili miało być zniweczowane, zanim jeszcze zostało osiągnięte.

Tego, co wiedział i powiedział Rooseveltowi, nieświadome były masy uwikłane w wojnie. Dotarcie do nich prawdy uniemożliwiła kontrola nad prasą, którą tak arogancko pyszniły się Protokóły. Z dnia na dzień płynęły one na fali entuzjazmu wielkiego ‘zwycięstwa’ , mającego być wkrótce ich udziałem. ‘Władza’ Churchilla nie była w stanie nic zmienić. Kilka miesięcy wcześniej (23 sierpnia 1944 roku) zapytywał swego ministra Informacji: ‘Czy istnieje jakaś cenzura informacji o agonii Warszawy, gdyż sądząc po prasie, zostały one praktycznie zablokowane?’ (Tryumf i Tragedia). Wydaje się, że pytanie to było szczere, co by wskazywało, że Churchill istotnie nie był tego świadomy, choć każdy niezależny dziennikarz mógł mu powiedzieć, że te fakty zostały ‘praktycznie zablokowane’. Nie wspomina, jaką opowiedz i czy w ogóle ją otrzymał.

‘Agonią’, do której nawiązuje Churchill, było bohaterskie powstanie polskiej armii generała

375

Bora przeciw Niemcom, w chwili gdy do Warszawy podchodziły czerwone wojska. Na rozkaz Moskwy pochód ich został natychmiast zatrzymany, a jednocześnie Stalin wzbronił korzystania z lotnisk sowieckich samolotom angielskim i amerykańskim, lecącym z pomocą Warszawie. Churchill pisze: ‘Nie mogłem uwierzyć własnym oczom, gdy przeczytałem tą okrutną odpowiedz’. Notuje, że nalegał na prezydenta Roosevelta, aby nakazał samolotom amerykańskim lądować na tych lotniskach, gdyż ‘Stalin nie odważy się do nich strzelać’. Mr. Roosevelt odmówił, tak że Polacy wydani zostali na pastwę oddziałów SS. Hitlera, które zrównały Warszawę z ziemią, zamordowały 200,000 jej mieszkańców i deportowały pozostałe 350,000. Po ośmiu tygodniach oporu, 1-go października radio Warszawa odezwało się po raz ostatni: ‘Prawdą jest, że potraktowano nas gorzej niż satelitów Hitlera; gorzej niż Włochy, Rumunię czy Finlandię.... Bóg jest sprawiedliwy i w swej wszechmocy ukarze wszystkich winnych tej strasznej krzywdy wyrządzonej narodowi polskiemu’ (słowa te przypominają transmisję radia czeskiego po wydaniu Hitlerowi Czechosłowacji w 1939 roku: ‘przekazujemy w spadku nasze troski Zachodowi’).

Podczas II Wojny Światowej, na obezwładnionym Zachodzie, rewolucja osiągnęła wystarczającą władzę, aby zablokować rozpowszechnianie podobnych informacji. Zapytanie skierowane przez Churchilla do Ministra Informacji zawisło w powietrzu. ‘Agonia Warszawy’ miała miejsce trzy lata po podpisaniu przez Roosevelta ‘deklaracji zasad’, wyrażających jego pragnienia ‘przywrócenia suwerenności i samorządu narodom, które zostały przemocą ich pozbawione’.

Tak wyglądało tło Konferencji Jałtańskiej, na której stojący nad grobem prezydent Roosevelt oświadczył sowieckiemu dyktatorowi, że ‘w stosunku do Niemców jest jeszcze bardziej krwiożerczy niż rok wcześniej i ma nadzieję, że marszałek Stalin powtórzy swój toast za egzekucję 50,000 oficerów armii niemieckiej’. Słowo ‘powtórzy’ nawiązuje do Konferencji Teherańskiej w grudniu 1943 roku, gdzie Stalin zaproponował taki toast, a oburzony Churchill wyszedł protestując z pokoju. Roosevelt na to zaproponował rozstrzelanie jedynie 49,500, podczas gdy jego syn Elliott, podochocony wyraził nadzieję, że w bitwach wybije się ich ‘setki tysięcy’. Rozpromieniony Stalin powstał z krzesła, aby go uściskać.

Podpuszczając Stalina, Roosevelt chciał zrobić na złość Churchillowi (którego w 1945 roku uważał już widocznie za przeciwnika); w Teheranie powiedział swemu synowi Elliottowi: ‘z premierem jest taki problem, że za wiele myśli o sprawach powojennych i jak z nich wyjdzie Anglia; boi się że Rosja za bardzo wzrośnie w potęgę’. Jasno dał to do zrozumienia Stalinowi, mówiąc że ‘teraz powie mu coś niedyskretnego, o czym nie chciał mówić w obecności Churchilla’. Jedna z tych spraw, nie poruszanych w obecności Churchilla, była następująca: ‘Prezydent oświadczył, że bliskość wojsk wymaga nawiązania kontaktu między nimi. Ma nadzieję, że generał Eisenhower będzie mógł nawiązać bezpośrednią łączość ze sztabem sowieckim, a nie jak dotąd, za pośrednictwem szefów Sztabu w Londynie i Waszyngtonie’ (4 luty 1945 roku).

376

Wyjaśnia to los Wiednia, Berlina i Pragi. W swych depeszach z marca, kwietnia i maja, wysłanych bezpośrednio do Moskwy, na co uskarżał się Churchill, generał Eisenhower przedstawił swój plan działania i uzgodnił powstrzymanie armii alianckich przed tymi stolicami.

Stalin nie powtórzył swego toastu za rozstrzelanie 50,000 Niemców. Notatki z Jałty sugerują, że okazał on pewną rezerwę wobec prywatnych propozycji Roosevelta (między innymi zrzeczenia się przez Wlk. Brytanię Hongkongu). W świetle tych dokumentów wykazał on więcej godności i sumienności (przynajmniej w słowach, jeśli nie w czynach), niż prezydent! Z jednej strony być może dlatego, że gruboskórne i cyniczne uwagi Rososevelta mogłyby napełnić czytelnika odrazą; a z drugiej strony, nawet Stalin mógł mieć wątpliwości co do przesadnej gotowości prezydenta amerykańskiego do popierania wzrostu potęgi Sowietów. Mógł tu przeczuwać jakąś pułapkę i dlatego zachował większą niż zwykle rezerwę. Tak czy inaczej, w sprawozdaniach tych morderca milionów wydaje się mniej odrażający od swojego gościa.

W Jałcie sprawdzianem wartości honoru Zachodu okazała się sprawa Polski. II Wojnę Światową zapoczątkowała wspólna inwazja Sowietów i Nazistów na Polskę. Ona głównie była krajem, do którego odnosiła się deklaracja Roosevelta i Churchilla z 1941 roku (Karta Atlantycka), stanowiąca, że ‘suwerenność i samorząd’ muszą ‘być przywrócone wszystkim tym, którym odebrano je przemocą’. W czasie Konferencji Jałtańskiej, na dziesięć tygodni przed zakończeniem wojny, Polska została faktycznie porzucona na pastwę sił rewolucji. To, czego można było domyślać się z faktu pozostawienia Polaków w Warszawie własnemu losowi , stało się jasnym dzięki rozkazowi Roosevelta danym Eisenhowerowi, aby podporządkował swoje plany ofensywy życzeniom sowieckim. Oznaczało to, że Polska, a wraz z nią wszystkie kraje leżące na wschód i południowy wschód od Berlina, zostaną zagarnięte przez Sowiety, czy też włączone do strefy podporządkowanej idei rewolucji.

Chociaż Churchill do końca nie stracił nadziei na uniknięcie tej ostateczności, jej nieuchronność widoczna była w Jałcie, a jej akceptacja, także w końcu i przez Churchilla, była przejawem krańcowej degradacji Zachodu. Była to bowiem akceptacja: pozory, że jedynie połowa terytorium Polski oddana zostanie Sowietom; że Polska uzyska ‘kompesatę’ kosztem amputacji Niemiec; że w tak powstałym kraju odbędą się ‘wolne wybory’; wszystkie te usprawiedliwienia były nie do strawienia, gdyż wszyscy wiedzieli, że nie tylko cała Polska, ale i połowa Niemiec, z obszaru których Polska miała uzyskać ‘kompensatę’, przejdą z niewoli nazistowskiej w niewolę komunistyczną, i że właśnie dla umożliwienia tego armie alianckie zostały zatrzymane pod Berlinem.

Gdy Roosevelt zaproponował ‘rozpatrzenie sprawy Polski’, zapomniał już o ‘zasadach’ Karty Atlantyckiej. Zaczął od stwierdzenia, że ‘w Stanach Zjednoczonych mieszka sześć do siedmiu milionów Polaków’, dając tym do zrozumienia, że jedynym jego problemem są głosy wyborcze w Ameryce, a nie sprawa Polski;

377

a następnie wysunął propozycję okrojenia Polski wzdłuż linii Curzona, dodając dziwną uwagę, że ‘podobnie jak Chińczycy, większość Polaków pragnie zachować twarz’ (wielu obserwatorów w tym czasie zauważyło jego częste przejawy rozkojarzenia – nie wyjaśnił, dlaczego utrata części Polski miałaby pozwolić Polakom na ‘zachowanie twarzy’). O propozycji tej Roosevelt był wyczerpująco poinformowany. Mr. Edward Stettinius, który wtedy był nominalnie jego Sekretarzem Stanu, choć nie wydaje się, aby uczestniczył w kształtowaniu polityki zagranicznej, notuje że ‘prezydent poprosił mnie o wezwanie prawnika, który wyjaśniłby mu sformułowanie dotyczące granicy Polski; poprosiłem Algera Hissa’.

Churchill pozostał osamotniony w swym ostatnim proteście w obronie oryginalnych ‘zasad’ i celów II Wojny Światowej: ‘Rozpoczęliśmy tą wojnę przeciw Niemcom dla zachowania wolności i suwerenności Polski. Wiadomo powszechnie, jaki był tego rezultat; byliśmy nieprzygotowani i ryzykowaliśmy istnieniem naszego narodu. Wielka Brytania nie była materialnie zainteresowana Polską. Interesował ją jedynie honor i dlatego wyciągnęiśmy miecz w obronie Polski przed brutalnym napadem Hitlera. Nie zadowoli mnie żadne rozwiązanie, nie pozostawiające Polski jako wolnego niezależnego państwa’.... (później, gdy presja Roosevelta i Stalina okazała się dla niego za potężna): ‘Będzie się mówić, że rząd brytyjski ustąpił kompletnie na punkcie granic, że akceptował linię sowiecką i ją popierał...... Wielką Brytanię będzie się oskarżać o porzucenie sprawy Polski...’

Lecz w końcu podpisał (później wojska polskie, które pierwsze walczyły z Hitlerem, podczas ‘Parady Zwycięstwa’ w Londynie pozostały w swych kwaterach, pogrążone w żałobie).

Tak dopełnił się akt, przynoszący narodom Europy Wschodniej zamiast wolności mowy, wolności wyznania, uwolnienia od niedostatku i od strachu, oddanie pod władzę policji tajnej i obozów koncentracyjnych, zapoczątkowanych przez Hitlera po pożarze Reichstagu. Choć wydawało się to szczytem zła, gorsze jeszcze miało nastąpić. W ramach ‘Traktatu o Niemieckich Odszkodowaniach’ zatwierdzona została podstawowa dewiza teroryzmu sowieckiego – praca niewolnicza, rozciągnięta teraz na narody zwyciężone. Dokument ten upoważniał ‘trzy rządy’ do reperacji niemieckich w postaci ‘wykorzystania niemieckiej siły roboczej’.

W myśl jednego z dodatkowych porozumień, zachodni alianci zgodzili się na uznanie wszystkich jeńców rosyjskich za ‘dezerterów’ i repatriowanie ich do Związku Sowieckiego. Na papierze takie rozwiązanie wydaje się normalnie, lecz zobaczmy jak wyglądają w realiach losu ludzkiego jego skutki, przedstawione w słowach brytyjskiego kapelana wojskowego, wielebnego Jamesa B. Chutera, który był jednym z 4,000 jeńców wojennych zdezorganizowanego niemieckiego obozu jenieckiego, przedzierających się w 1945 roku do zbliżających się Aliantów: ‘Całe rzesze rozlokowały się na wschodnim brzegu rzeki Muldy. Dla dziesiątek tysięcy uchodzców których mijaliśmy, był to kres wędrówki. Mulda była uzgodnioną linią, na której Amerykanie się zatrzymali czekając na podejście Rosjan. Amerykanie pozwalali na przejście rzeki jedynie niemieckim żołnierzom i alianckim jeńcom.

378

Od czasu do czasu jakaś zdesperowany nieszczęśnik usiłował zmieszać się z uprzywilejowaną grupą w próżnej nadziei ujścia przed furią nadchodzących Rosjan. Aby przeszkodzić takim incydentom i odstraszyć innych, na zachodnim brzegu rzeki odzywał się czasem trzask karabinów maszynowych..... stanowiący groźne ostrzeżenie dla usiłujących przekroczyć rzekę’.

Taki był wynik II Wojny Światowej, przypieczętowany porozumieniem (w którym do dwóch sygnatariuszy Karty Atlantyckiej z 1941 roku, dodał swój podpis Stalin), głoszącym: ‘Tym oświadczeniem potwierdzamy naszą wiarę w zasady Karty Atlantyckiej’.

Na tym zakończyła się Konferencja Jałtańska, jeśli pominiemy jej znamienny końcowy epizod. Na ostatnim ‘prywatnym’ spotkaniu z Rooseveltem w przeddzień jego odjazdu na spotkanie z królem Ibn Saudem, Stalin powiedział: ‘bardzo trudny problem był z Żydami, próbowali go rozwiązać założeniem kraju żydowskiego w Birobidżanie, ale po kilku latach rozproszyli się oni po miastach’. Na to prezydent Roosevelt oświadczył tonem członka eksluzywnego klubu, pewnego, że jego gospodarz także do niego należy: ‘że sam jest syjonistą i zapytał Stalina, czy także jest nim’.

Ta wymiana zdań zdaje się świadczyć, że w końcu dwaj mężowie doszli do jądra sprawy. Stalin odpowiedział, że ‘zasadniczo jest syjonistą, lecz dostrzega pewne trudności’. W tym ustępie, po raz drugi gruziński rabuś banków brzmi bardziej jak mąż stanu i przemawia bardziej rozwaźnie, niż jakikolwiek przywódca zachodni ostatnich czterdziestu lat, z których żaden nie przyznawał się do ‘trudności’. (Mr. Churchill zwykł kwalifikować gadanie o ‘trudnościach’ jako anty-żydowskie i anty-semickie). Nie cała rozmowa jest tu przytoczona, gdyż tylko tyle z niej ujawniają oficjalne zapiski. W dniu zakończenia konferencji Stalin zapytał Roosevelta, czy zamierza poczynić pewne ustępstwa dla króla Ibn Sauda, na co prezydent odpowiedział, ‘że ma na myśli jedyne ustępstwo, jakie może mu ofiarować’ (Ibn Saudowi), ‘tzn. sześć milionów Żydów amerykańskich’. To ostatnie zdanie jest autentyczne, lecz zostało usunięte z oficjalnych archiwów).

Wszystkie powyższe cytaty z wyjątkiem jednego, pochodzą z oficjalnej publikacji ‘Konferencje na Malcie i w Jałcie, 1945’, wydanej 16 marca 1955 roku przez amerykański Departament Stanu. Następnego ranka gazety rozbrzmiewały czołówkami podobnymi do tej, jaka ukazała się w Montreal Star: ‘Stolice Świata w Konsternacji, Zaszokowane Odkryciami Tajemnic Jałtańskich’. Była to bzdura; w 1955 roku masy były zbyt apatyczne, aby się przejmować takimi rzeczami; zdążywszy się przyzwyczaić do metod prasy, wprowadzających powszechny zamęt przewidziany w Protokółach 1905 roku.

Z punktu widzenia historycznego, rewelacje dotyczące dokumentów Jałty są dostatecznie inkryminujące, lecz nie są kompletne. Wiele z nich zostało okrojonych (dałem przykład powyżej) i to prawdopodobnie z najgorszych framentów. W maju 1953 roku pod presją Senatu, amerykański Departament Stanu

379

podjął się zadania publikacji w nieokrojonej wersji dokumentów wszystkich dwunastu konferencji wojennych, w terminie do czerwca 1956 roku. Do maja 1956 roku opublikowane zostały jedynie dokumenty jałtańskie, lecz i te nie ukazały się w całości. Dwaj urzędnicy Departamentu Stanu, którym powierzono to zadanie, dr Donald M. Dozer i Mr. Bryton Barron, i którzy nalegali na jak najszybsze opublikowanie pełnej wersji, zostali zdymisjonowani na początku 1956 roku, mimo oświadczenia prezydenta Eisenhowera z kwietnia 1955 roku: ‘Uważam, że utajnianie dokumentów okresu wojennego, także tych które świadczą o moich błędach.... jest nierozsądne. Należy ujawnić wszystko, co może pomóc Amerykanom w przewyciężaniu dawnych błędów i w podejmowaniu bieżących decyzji’.

Przed przejściem na emeryturę, Mr. Barron był ‘poddany wyczerpującemu praniu mózgu, aby go skłonić do zgody na usunięcie ważnych dokumentów’. Oświadczył swoim przełożonym, że opracowanie, jakie przygotowują do publikacji, będzie ‘wypaczone, niekompletne, okrojone, osłaniające błędy poprzedniej administracji i wprowadzające w błąd amerykańską opinię publiczną’.

Los dokumentów jałtańskich dowodzi, że dziesięć lat po II Wojnie Światowej władza ciągle znajdowała się w rękach ‘obcej grupy’, która potrafiła w czasie wojny kierować dostawy, operacje militarne i decyzje polityczne na usługi rewolucji. Rządziła także i teraz; zdolna była zignorować oficjalne przyrzeczenie prezydenta i udaremnić życzenia Kongresu. Stąd widać, że mimo wielu ujawnień, do 1955 roku nie zdołano zaradzić inwazji amerykańskich departamentów rządowych przez agentów rewolucji, jaka zaczęła się za pierwszej prezydentury Roosevelta w 1933 roku, oraz że w potencjalnej trzeciej wojnie światowej, podobnie jak w minionej, cała energia Ameryki gotowa była służyć nadrzędnym celom skomunizowania świata (trzeci etap programu leninowskiego). Raz jeszcze, uwikłane masy miałyby walczyć o cele sprzeczne z hasłami, jakimi uraczono by je w wypadku drugiego ‘Pearl Harbour’.

Podminowywanie Zachodu nie ograniczało się jedynie do Stanów Zjednoczonych; doświadczał je cały świat zachodni. Niniejszy rozdział poświęcony jest głównie Ameryce, gdyż w obecnych warunkach jej potęga i bogactwo są decydującym czynnikiem w tej rozgrywce. Podobna sytuacja istniała w Wlk. Brytanii i w dwóch wywodzących się z niej największych krajach zamorskich – w Kanadzie i Australii.

Pierwsze ujawnienie nastąpiło w Kanadzie zaraz po wojnie. Było ono jednym z czterech, które doprowadziły do kompletnego dochodzenia rządowego i publikacji jego wyników. Stało się początkiem reakcji łańcuchowej, która zaowocowała podobnymi wykryciami w Ameryce, Australii i w Wlk. Brytanii. Pewien Rosjanin z narażeniem życia ujawnił rządowi kanadyjskiemu siatkę szpiegowską i jej agentury usadowione w administracji państwowej, kierowane przez ambasadę sowiecką (mimo roli Rosjan w tej misji ostrzegawczej, zachodni

380

politycy i prasa nieustannie podżegali ludność przeciw ‘Rosjanom’, zamiast przeciw konspiracji rewolucyjnej, utrzymującej w zniewoleniu Rosję). Zdumiewający fakt, że możliwym było przeprowadzenie pełnego dochodzenia, zawdzięczać należy chyba sprytnemu, choć raczej prostemu politykowi, zainteresowanemu bardziej okulystyką niż polityką – ówczesnemu premierowi kanadyjskiemu Mackenzie Kingowi. Przekonany dokumentami o prawdzie słów Igora Guzenki, uznał że odsłaniają one ‘jedną z najpoważniejszych sytuacji w historii Kanady’ i z miejsca poleciał poinformować prezydenta amerykańskiego (następcę Mr. Roosevelta), oraz premiera brytyjskiego (Clementa Attlee), że sytuacja przedstawiona przez dokumenty wydaje się nawet poważniejsza w Stanach Zjednoczonych i w Anglii.’.

W tymże czasie istniał już udokumentowany przez Whittakera Chambers’a dowód, wskazujący na rolę Algera Hissa jako głównego ogniwa w sowieckiej siatce, usadowionej w amerykańskim Departamencie Stanu, lecz ignorowany był przez sześć lat przez dwóch kolejnych prezydentów. Trzy lata później, Truman publicznie wyszydzał podobne pomówienia jako ‘red herring’. Zdemaskowanie Mr. Hissa i jego wspólników skończyło się sprawą sądową, która była wyłącznie rezultatem wysiłków patriotycznych obywateli (włączając przyszłego vice- prezydenta Richarda Nixona), usiłujących wydrzeć prawdę od opornych departmamentów rządowych i wymusić na nich jej ujawnienie. W wyniku sprawy Hissa wyszła na jaw cała masa afer, wskazujących na opanowanie wszystkich szczebli departamentów rządowych przez agentów komunistycznych. Literatura dotycząca tego przedmiotu i okresu jest zbyt obszerna, aby ją tutaj podsumować, lecz została przekonywująco, choć niechętnie udokumentowana przez oficjalne źródła.

Sześć lat po ostrzeżeniu przez premiera kanadyjskiego, Anglia nie zdobyła się na żadne środki zaradcze wobec sytuacji ujawnionej jej najwyższym władzom. Nagle, w 1951 roku zniknęło dwóch dyplomatów Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jeden z nich był młodym, robiącym szybką karierę urzędnikiem, a choć obaj cieszyli się wątpliwą opinią, osłaniała ich i pomagała im w karierze jakaś potężna ręka. Wiadomo było, że uciekli do Moskwy w obawie przed podobnym zdemaskowaniem, jakie spotkało Hissa. Przez następne cztery lata kolejne rządy (socjalistyczne i konserwatywne) odmawiały wszczęcia dochodzenia, czy udzielenia o nich informacji, zadawalając się ironicznym oświadczeniem, że ‘sprawa jest przedmiotem jak najbardziej drobiazgowego śledztwa’. Potem, w 1955 roku brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło nagle, że są oni podejrzani o przekazywanie tajnych informacji rządowi sowieckiemu od 1949 roku (obaj zniknęli w 1951 roku). Do tego spoźnionego, bynajmniej nie spontanicznego oświadczenia, rząd brytyjski zmuszony został faktem wybrania wolności przez następnego Rosjana, Władimira Petrowa z ambasady sowieckiej w Canberze, który ujawnił, iż owi młodzi dyplomaci zwerbowani zostali dwadzieścia lat wcześniej jako szpiedzy sowieccy na uniwersytecie Cambridge (w latach 1930 – 35, zgodnie z metodą podkreślaną przez Weishaupta i Protokóły, kładącą nacisk na pozyskiwanie nieostrożnych młodzieńców i stanowiącą dokładną kopię sprawy Hissa w Ameryce). Natychmiast po tym spóźnionym przyznaniu ze

381

strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Burgess’a i Maclean’a dumnie przedefilowano przed międzynarodowymi dziennikarzami w Moskwie, jako pracowników sowieckiego ministerstwa Spraw Zagranicznych (po czym niezwłocznie ówcześni sowieccy przywódcy Chruszczow i Bułganin, zaproszni zostali na ceremonialną wizytę w Londynie)

W Australii – w czwartym z kolei zagrożonym kraju, ujawnienia Petrowa spowodowały wszczęcie dochodzenia przez Królewską Komisję w składzie trzech sędziów. Z całej serii im podobnych, można je jedynie porównać ze wcześniejszym o dziewięć lat dochodzeniem w Kanadzie. Było ono w miarę wyczerpujące i opublikowało raport (14 września 1955 roku), stwierdzający, że od 1943 roku ambasada sowiecka w Canaberze ‘kontrolowała działalnością organizacji szpiegowskiej w Australii, oraz ostrzegający, że sowiecki wywiad ciągle jeszcze operuje w Australii poprzez ukrytych agentów, napływających do tego kraju jako imigranci. Australijski minister Spraw Zagranicznych Mr. R. Cassey oświadczył, że wśród australijskich pracowników państwowych istnieje ‘siatka zdrajców’. Jego słowa potwierdziły to, co dziesięć lat przedtem powiedział Mckenzie King, lecz w międzyczasie w tych czterech dotkniętych plagą krajach nie uczyniono nic, aby zaradzić ujawnionemu śmiertelnemu niebezpieczeństwu.

Głównym powodem tego stanu rzeczy była dziesięcioletnia dezinformacja (z jednym wyjątkiem) opinii publicznej, prowadzona przez wszystkie organizacje rządowe, parlamentarne i prawne. Dezinformacja polegała na uwypukleniu sprawy szpiegostwa, chociaź nie była ona najważniejsza. Znany ogólnie jest fakt, że wielkie mocarstwa usiłują przez swych szpiegów i agentów zdobyć chronione informacje wojskowe innych wielkich mocarstw; stąd też masy prawdopodobnie nie zareagowały zbyt gwałtownie na rozmiar ujawnionego szpiegostwa. Mogły sobie tłumaczyć, że sprawami tymi powinny się zajmować organizacje kontrwywiadowcze.

Tym samym jednak, dochodzenia odwróciły uwagę publiczną od innej bardziej poważnej sytuacji, jaką ujawniono. Nie chodziło tu jedynie o kradzież dokumentów, lecz o kontrolę polityki państwowej na najwyższym szczeblu, jaką zdołano przechwycić przez opanowanie rządów zachodnich. W ten sposób możliwym stało się skanalizowanie dostaw broni, majątku, operacji militarnych i wykorzystanie konfrencji najwyższego szczebla dla umożliwienia państwu rewolucyjnemu maksymalnych korzyści terytorialnych i militarnych.

Dopiero proces Hissa oraz wynikłe stąd dochodzenia i ujawnienia rzuciły światło na tą sytuację. Ukazały one, że rewolucja ma swoich agentów na najwyższych szczeblach władzy politycznej i potrafi przez nich kierować polityką państwa i mobilizować wysiłki narodów. Dwóch z nich przekazywało tajne dokumenty, lecz działalność ta była drobnym dodatkiem do ich najważniejszego osiągnięcia, mającego zmienić mapę Europy i stworzyć w niej sytuację, której świadkiem jest dzisiejszy świat.

Ze sprawą tą związane są nierozerwalnie nazwiska Algera Hissa i Harrego Dextera White. Skończywszy uniwersytet w latach trzydziestych,

382

Hiss zaczął robić szybką karierę w służbie państwowej pod opieką jakiegoś protektora, podobnie jak czynił to Donald Maclean w służbie brytyjskiej. W 1939 roku został zdenuncjowany jako agent sowiecki przez swego kolegę komunistę, któremu fakt przyłączenia się Stalina do ataku Hitlera na Polskę przywrócił rozsądek. Przez wiele lat ignorowano jego zeznania, podczas gdy agenta hołubiło dwóch kolejnych prezydentów, pomagających mu w karierze. W Jałcie był on zawsze obecny przy boku prezydenta (czasem podczas prywatnych spotkań ze Stalinem). Fakt, że nie sposób oddzielić jego osoby od oddania Europy Wschodniej siłom rewolucji, został bezapelacyjnie potwierdzony podczas jego procesu sądowego. Po Jałcie, uznany najwidoczniej za człowieka szczególnie zaufanego przez miedzynarodową grupę kontrolującą wydarzeniami w okresie ‘zamieszania’, mianowany został pierwszym sekretarzem Organizacji Narodów Zjednoczonych. Utworzona w San Francisco w kwietniu 1945 roku, rozpoczęła swą działalność pod kierownictwem agenta rewolucji.

Na decydującą rolę Hissa w Jałcie wskazuje kilka znamiennych faktów. Bezpośrednio przed Jałtą, nominalny sekretarz Stanu Edward Stettinius poinstruował swój personel, aby ‘złożył wszystkie memoranda na temat obrad Wielkiej Trójki na ręce Mr. Hissa nie później, niż w poniedziałek 15-go stycznia’. Tym sposobem, pod kontrolą Hissa znalazły się wszystkie dokumenty informacyjne dla prezydenta, mające być przedmiotem dyskusji w Jałcie. Poprzedni sekretarz Stanu Mr. James F. Byrnes, który znalazł się w Jałcie jako dyrektor Biura Mobilizacji i Przekształceń Wojennych, pisze: ‘Z tego co widziałem, prezydent niezbyt starannie przygotował się do Konferencji Jałtańskiej.... Dopiero w przededniu wylądowania na Malcie dowiedziałem się, że mieliśmy na statku komplet opracowań i zaleceń przygotowanych przez Departament Stanu..... Przeglądając później te świetne opracowania żałowałem, że nie poświęcono im uwagi podczas podróży. Jestem przekonany, że stało się tak z powodu choroby prezydenta’.

Dokumenty te, przygotowane przez zawodowych ekspertów Departamentu Stanu, wyrażały ich opinie o rozwoju przyszłych stosunków z Sowietami. Naturalnie nie mogły one znaleźć odzwierciedlenia w wypowiedziach Roosevelta w Jałcie, ponieważ ich nie czytał. Faktycznym kreatorem polityki amerykańskiej w Jałcie był Hiss. Notując obecność Hissa przy ‘boku prezydenta’ na oficjalnych konferencjach, Mr. Stettinius pisze, że sam zawsze ‘konferował’ z Hissem przed tymi posiedzeniami i po nich. Oficjalne, choć okrojone amerykańskie sprawozdanie z Konferencji Jałtańskiej spreparowane zostało najwidoczniej z myślą o ukryciu roli Hissa; zawiera ono jedynie jego notatki i zapiski, niezbyt wiele mówiące komuś, kto nie zna jego przeszłości jako agenta konspiracji. Jeden z dwóch historyków Departamentu Stanu, którego odmowa ‘fałszowania historii’ i ‘zatajania oficjalych faktów’ doprowadziła do dymisji, Mr. Bryton Barron, oświadczył publicznie w Chicago w lutym 1956 roku, że gdyby mu było wolno, mógłby ‘zacytować przykłady dowodzące wpływów Hissa....

383

i jego działalności na najwyższych szczeblach’, dodając że oficjalne publikacje ‘nie wspominają o wielu jego posunięciach na tej fatalnej konferencji’.

W tym kontekście najbardziej znane jest nazwisko Hissa, ze względu na jego publiczny proces sądowy i skazujący wyrok. Tym niemniej, według najlepszego znawcy tej kwestii, Whittakera Chambersa, jeszcze większą rolę w naginaniu polityki amerykańskiej do interesów sowieckich mogł grać człowiek znany jako ‘Harry Dexter White’, którego określa on jako ‘jednego z najbardziej wpływowych ludzi na świecie’.

Z informacji prasowych wynika, że osobnik znany jako ‘Harry Dexter White’ nie może wylegitymować się świadectem urodzenia i nikt nie zna jego przeszłości! W 1934 roku został on przyjęty do pracy w Ministerstwie Finansów przez Henrego Morgenthau juniora, wkrótce po jego własnej nominacji (Morgenthau był jedynym członkiem rządu urzędującym niemal podczas całej dwunastoletniej kadencji Roosevelta). Kariera jego była meteoryczna (podobnie jak Hissa w Departamencie Stanu), co wskazuje na wpływowego protektora. Natychmiast po Pearl Harbour powierzono mu ‘wyłączną odpowiedzialność za sprawy Departamentu Finansów w zakresie stosunków międzynarodowych’, a później mianowany został asystentem samego Ministra.

Przez całe lata ten człowiek o nigdy nie zindetyfikowanym pochodzeniu był agentem sowieckim. Dowody na to przedstawiono prezydentowi Rooseveltowi, lecz nie przyjął ich do wiadomości. Według oświadczenia Mr. Whittaker’a Chambers’a, pierwsze utajnione dokumenty Ministerstwa Finansów otrzymał on (w celu przekazania władzom sowieckim) od Mr. White’a w 1935 roku. W 1939 roku (po podpisaniu paktu Stalina z Hitlerem) Chambers gotów był zaprezentować dokumenty dowodzące działalności White’a ( i Hissa). Musiał jednak pozostawić je w bezpiecznym ukryciu przez następne dziewięć lat, zanim nie wydobył ich w celu obrony przed wytoczoną mu przez Hissa sprawą sądową o zniesławienie. W międzyczasie, żadna agencja rządowa nie chciała nawet na nie spojrzeć. W 1941 roku Chambers przesłuchiwany był przez F.B.I., której podał nazwisko White’a; lecz bez żadnych skutków. F.B.I. także nie była w stanie zdopingować rządu do podjęcia jakiejkolwiek akcji; tak, że sprawa wyszła na jaw dopiero w 1948 roku dzięki inicjatywie prywatnej.

Pierwsza poważna interwencja Mr. White’a w kształtownie amerykańskiej polityki państwowej miała miejsce w 1941 roku. Według dwóch niekwestionowanych autorytetów (harwardzkiego profesora Williama Langera i autora książki Niewypowiedziana Wojna - S. Everettta Gleasona), był on autorem ultimatum z dnia 26-go listopada, który ‘wmanewrował Japonię w oddanie pierwszego strzału’ w Pearl Harbour (określenie sekretarza Stanu Stimsona). Wskazuje to niedwuznacznie na rolę, jaką za podpuszczeniem Sowietów odegrał on w zaangażowaniu się Ameryki w II Wojnę Światową.

Podobną rolę w interesie tej samej partii i tych samych mocodawców, odegrał on w zakończeniu II Wojny. Jemu przypisuje się powszechnie opracowanie ‘Planu Morgenthau’a’. Jak widzimy, w obu wypadkach polityka amerykańska kształtowana była przez Ministerstwo Finansów, a nie przez Departament Stanu, czy Ministerstwo Wojny, które pod egidą prezydenta upoważnione są konstytucyjnie do kierowania sprawami zagranicznymi w czasie wojny.

384

Wiemy zaś, że Mr. White był ‘w pełni odpowiedzialny’ za wszelkie sprawy związane ze stosunkami zagranicznymi.

Od czasów II Wojny istnieje w Ameryce tendencja do wysuwania osoby Mr. White’a jako autora tych fatalnych decyzji. Jak można sądzić, wypływa to z niechęci przypisania odpowiedzialności członkowi rządu, Mr. Henry Morgenthau juniorowi. On sam mianował Mr. White’a; on podpisał projekt ultimatum wystosowanego do Japonii w listopadzie 1941 roku, a także plan rozczłonkowania Niemiec we wrześniu 1944 roku. W obu wypadkach, akcje prezydenta Roosevelta podjęte zostały zgodnie z przedstawionymi mu planami. Stąd też trudno rozgraniczyć zakres odpowiedzialności Mr. Morgenthau i Mr. White’a; można najwyżej przyjąć, że mózgiem tej sprawy był pseudonimowy Harry Dexter White.

Geneza ‘Planu Morgenthau’a’ rozczłonkowania Niemiec na drobne prowincje, zniszczenia przemysłu, zatopienia kopalni oraz sprowadzenia ich do stanu ‘pastwiska kóz’, opisana została w 1947 roku przez innego asystenta Ministerstwa Finansów, Mr. Freda Smith’a. Relacjonuje on, że sprawa to została najpierw przedyskutowana na konferencji z 7 sierpnia 1944 roku w kwaterze generała gdzieś na południu Anglii (na której był obecny), między generałem Eisenhowerem, Mr. Morgentahu i Mr. White. Gdy Mr White (jak pisze Mr.Smith) poruszył sprawę Niemiec, generał

Eisenhower odrzekł, że chciałby ‘poprawić ich los, lecz póki co traktować ich ostro. ... cała ludność Niemiec jest syntezą paranoi’; na co Mr. White zauważył: ‘pragnęlibyśmy wykorzystać Pana ocenę, jak traktować ludność Niemiec’. Generał Eisenhowerr wyraził na to zgodę. Z opracowanym na tej podstawie ‘planem’ Mr. Morgenthau pojechał do Londynu, aby zyskać dla niego poparcie Churchilla i Edena, a następnie powrócił do Ameryki, aby przedstawić go prezydentowi Rooseveltowi.

Jaki pisze Mr. Smith, Departament Stanu do tej pory nie został powiadomiony o inicjatywie Mr. Morgenthau. Najwidoczniej prezydent Roosevelt miał co do niej pewne zastrzeżenia i powołał Komisję dla rewizji planu, w której obok Mr. Morgenthau z Ministerstwa Finansów znaleźli się także Sekretarze Stanu i Wojny. Plan Morgenthau’a zreferowany przed Komisją ‘wywołał gwałtowny wybuch, niespotykany dotąd w sanktuarium Białego Domu’ i spotkał się z ostrym atakiem ze strony Mr. Hulla i Stimsona. Tym niemniej, gdy prezydent Roosevelt udał się do Ottawy na spotkanie z Churchillem, ‘przypadkiem’ towarzyszył mu tam Mr Morgenthau, a Mr. Hull i Mr Stimson pozostali w domu. Mr. Churchill wyraził z tego powodu zdziwienie, lecz ostatecznie razem z Rooseveltem podpisali ‘Plan Morgenthau’, który bardziej stosownie powinien się nazywać ‘Planem White-Morgenthau’.

Tak więc Roosevelt (wbrew protestom członków rządu, Sekretarza Stanu i Ministra Wojny), oraz Churchill (w sprzeczności z własnymi deklaracjami) zaaprobowali pokój oparty na zemście. Potem obaj utrzymywali, że nie zdawali sobie sprawy, co robią. Mr. Chuchill oświadczył,

385

iż ‘żałuje’ swojego podpisu, nie wyjaśniając jednak, dlaczego go złożył (‘fakt trudny do zrozumienia’, jak łagodnie komentuje James F. Byrnes). Z oświadczeń Mr. Roosevelta wynika, że nieopatrznie parafował go jako memorandum o charakterze wewnętrznym, nie przeczytawszy jego treści. Wyjaśnił, że ustąpił naleganiom ‘starego cenionego przyjaciela’ (jak cytuje Mr Sherwood), czyli pana Morgenthau. Był ‘szczerze zdumiony’ i ‘nie ma pojęcia, jak mógł podpisać ten dokument – najwidoczniej uczynił to bez zastanowienia’ (Mr Stimson).

Opinię publiczną pozostawiono w przekonaniu, że ‘Plan Morgenthau’ został zaniechany po wykryciu tej omyłki – fabryki niemieckie nie zostały wysadzone w powietrze; kopalnie nie zostały zalane. Była to jednak pigułka osładzająca, a nie prawda. Zwyciężył duch zemsty, przepajający plan White-Morgenthau. Co prawda, Mr. Morgenthau nie zdołał przeprowadzić swoich projektów (wspomnianych Stalinowi w formie żartu przez Roosevelta w Jałcie) zlikwidowania ‘arcyzbrodniarzy’ przez władze wojskowe bez sądu; lecz same procesy, które potem nastąpiły, stanowią plamę na sądownictwie Zachodu. Podział Niemiec (a w rzeczywistości – Europy, bez rozróżnienia wrogów od przyjaciół) był dla przyszłości groźniejszy, niż ich podział na prowincje. Przede wszystkiem, przez akceptację pracy niewolniczej Zachód cofnął proces cywilizacji o dziewietnaście stuleci wstecz. (Co znamienne, jedenaście lat po wojnie, rząd Stanów Zjednoczonych odmówił przystąpienia do międzynarodowej konwencji, zaproponowanej przez Międzynarodową Organizację Pracy, zabraniającej pracy przymusowej – oczywiście nie mógł jej akcepować po podpisaniu porozumień Jałtańskich).

Tak więc widmo ‘Harry Dexter White’ ciągle jest żywe. Piętno, jakie wycisnął na polityce amerykańskiej ten agent sowiecki wraz ze swoimi pomocnikami, odbiło się na przyszłości Zachodu, przysparzając mu kłopotów nie znanych dotąd w historii. Po wojnie zyskał on jeszcze większe wpływy u prezydentów amerykańskich i został mianowany przywódcą drugiej z kolei najważniejszej międzynarodowej konferencji planistycznej, której celem było podporządkowanie przyszłości państw-narodów międzynarodowemu dyktatowi. Owocem pierwszej konferencji pod przewodnictwem Algera Hissa było utworzenie Organizacji Narodów Zjednoczonych. Druga konferencja w Bretton Woods o charakterze monetarnym, powołała Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Organizator tej konferencji, Mr.White, został mianowany amerykańskim dyrektorem wykonawczym Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Tak więc w obu wypadkach, głównym przedstawicielem rządu Stanów Zjednoczonych, odpowiedzialnym za przygotowanie nowych międzynarodowych dyrektoriatów, był sowiecki agent.

Przed ostatnią nominacją Mr White’a (ogłoszoną publicznie 23-go stycznia 1946 roku przez następcę Roosevelta, prezydenta Harry Trumana), F.B.I. kilkakrotnie ostrzegała Biały Dom o tajnej działalności Mr White’a; ostatni raz w specjalnym przesłaniu z 8-go listopada 1945 roku do osobistego adjutanta wojskowego prezydenta, demaskującym Mr. White’a jako sowieckiego szpiega i agenta. Po oficjalnym ogłoszeniu prezydenta o świeżej nominacji Mr. White’a,

386

szef F.B.I. Mr. J. Edgar Hoover wystosował następne poważne ostrzeżenie (1-go lutego 1946 roku), stwierdzające, że w razie zatwierdzenia jego nominacji, White ‘uzyska rozstrzygający głos w decyzjach dotyczących wszystkich międzynarodowych umów finansowych’. Mimo to, 1-go maja 1946 roku, nominacja Mr. White’a została zatwierdzona (historia ta została publicznie ujawniona przez ministra Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych Herberta Brownella juniora w dniu 17-go listopada 1953 roku); w swojej odpowiedzi Truman pominął ostrzeżenie z listopada 1945 roku, informując iż zatwierdził nominację White’a po rozważeniu ostrzeżenia z lutego 1946 roku.

W styczniu 1947 roku, wobec zbliżającego się zdemaskowania Mr. Hissa, Mr. White podał się do dymisji ‘ze względów zdrowotnych’. Gdy w sierpniu 1948 roku uzyskano przekonywujące dowody jego winy i zamierzano je ogłosić, wezwano go przed kongresową Komisję do Badania Działalności Anty-Amerykańskiej, na której zaprzeczył swojego udziału w konspiracji. Skonfrontowany później prywatnie z obciążającymi go dowodami (obecnie ujawnionymi), trzy dni później już nie żył i pochowany został w obrządku żydowskim. Nie przeprowadzono sekcji jego zwłok , tak że przyczyna jego śmierci pozostała równie tajemnicza, jak jego tożsamość.

Prawie siedem lat później (3-go stycznia 1955 roku) kongresowy Komitet Bezpieczeństwa Wewnętrznego oświadczył: ‘

‘1. Alger Hiss i Harry Dexter White, wraz ze swymi komunistycznymi wspólnikami usadowionymi w rządzie, dysponowali podczas II Wojny Światowej i w latach następnych władzą pozwalającą im na wywieranie decydującego wpływu na politykę amerykańską i politykę organizacji międzynarodowych; (czyli w najważniejszym i najbardziej niebezpiecznym okresie ‘zamieszania’, o którym pisałem wcześniej – w końcowych latach wojny i bezpośrednio po niej).

‘2. Posiadali władzę pozwalającą im na wywieranie poważnego wpływu w tworzeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych i jej agend;

‘3. Władza ich nie ograniczała się do oficjalnie przydzielonych im zadań. Przejawiała się też w łatwym dostępie i możliwości wpływu na najwyższe czynniki, a także w możności przekazywania lub zatrzymania informacji, stanowiących podstawę do podejmowania decyzji przez ich zwierzchników;

‘4. Hiss, White i wielu ich kolegów, mających wpływ na kształtowanie zagranicznej polityki amerykańskiej i polityki organizacji międzynarodowych w tym krytycznym okresie, zostało zdemaskowanych jako tajni agenci komunistyczni’.

Wyglądało to na pozytywne zakończenie złej historii – w dawniejszych czasach podobne rezultaty komisji parlamentarnej doprowadziłyby, po pierwsze - do usunięcia odpowiedzialnych ludzi, a po drugie – do przedsięwzięcia środków zaradczych. Jak mogę jednak sam zaświadczyć (przebywałem w tych latach w Ameryce), skutki jej okazały się mizerne. Głównie dlatego, że procesowi temu towarzyszyła gwałtowna kampania prasowa skierowana przeciw osobom prowadzącym dochodzenie i wynikom śledztwa, a nie przeciwko winnym konspiracji.

387

Było to powtórzeniem scenariusza porewolucyjnej Francji, kiedy obrzucano błotem panów Morse’a, Barrruela i Robisona. Przyszły historyk badający pożółkłe karty gazet tego okresu, na każdy głos potępiający konspiratorów, znajdzie w nich dziesiątki tysiący epitetów skierowanych przeciw nawołującym do śledztwa i środków zaradczych. Znajdzie tam całe szpalty poświęcone pochwałom Hissa, obok równie licznych szpalt zawierających inwektywy pod adresem zreformowanego agenta Whittakera Chambersa, który we własnej obronie doprowadził do skazania Hissa. Z czasem podobna burza miała się skoncentrować nad głową senatora Józefa McCarthego (jaka dekadę wcześniej usunęła Martina Dies’a z życia politycznego). Dla ogłupienia mas wymyślono wtedy nowy epitet: ‘McCarthyzm’ (akcja domagająca się śledztwa i środków zaradczych), który przez ustawiczne powtarzanie stał się okreśeniem bardziej perojatywnym niż ‘działalność wywrotowa’.

Nagonce tej zawdzięczać należy najbardziej ważki epizod w powojennej historii Ameryki – potępienie MacCarthego przez Senat w 1954 roku. W 1952 roku, po raz pierwszy od dwudziestu lat wybory prezydenckie wygrał kandydat partii Republikańskiej, generał Eisenhower. Republikanie świętowali powrót do władzy, który zawdzięczali głównie zobowiązaniu się generała Eisenhowera do oczyszczenia rządu z inflirtacji komunistycznej, jaka narosła podczas długich lat administracji Roosevelta i jaką oddziedziczył jego następca. W 1954 roku nowy prezydent dał do zrozumienia, że nie popiera ‘metod’ senatora McCarthego, aprobując tym samym wniosek Senatu o jego potępienie (na jego zatwierdzenie nalegał Amerykański Komitet Żydowski). Odtąd senator McCarthy, jak wielu przed nim, zaczął zanikać z areny politycznej. Przywrócona została zasada wykazująca zgubne skutki stosowania metod ‘śledczych’.

Tak więc wyborca amerykański przekonał się, że głos oddany na któregokolwiek kandydata prezydenckiego nie ma najmniejszego wpływu na wynik akcji anty-wywrotowej. Wraz z potępieniem McCarthego za aprobatą prezydenta, utknęły dalsze dochodzenia i ujawnienia. Odtąd nic nie przeszkadzało agentom konspiracji we wznowieniu kreciej roboty, prowadzonej podczas II Wojny Światowej głównie przez Algera Hissa i Harrego Dexter White’a. W potencjalnej przyszłej wojnie, podobny stan rzeczy może wprowadzić do polityki amerykańskiej element nieobliczalności i uczynić z niej groźny materiał wybuchowy.

W roli wywrotowców, obecni ‘premierzy-dyktatorzy’ spełniają funkcję przypisaną im w Protokółach 1905 roku; tej podstawowej księgi konspiracji, której jednym z przedstawicieli był Harry Dexter White. Protokół Nr 19 stanowi, że z chwilą ustanowienia super-rządu, zdrada zaliczona zostanie do tej samej kategorii, co ‘złodziejstwo, morderstwo i inne odrażające przestępstwa’, przy czym dodaje, że ‘Usiłujemy i o ile mi się zdaje osiągnęliśmy to, że goje nie odgadli takiego sposobu walki z intrygami.

388

W tym celu w prasie i w przemówieniach, a pośrednio nawet w rozsądnie ułożonych podręcznikach historii, reklamowaliśmy męczeństwo przestępców politycznych, poniesione za ideę pomyślności mas społecznych’.

Przez długie lata prasa światowa, niezależnie od jej orientacji, przedstawiała Hissa jako męczennika; natomiast senatora McCarthego, który ‘odgadł sposob walki z intrygami’, ukazywała jako brutala. Zdobyta w ciągu ostatnich dwudziestu lat kontrola nad prasą umożliwiła konspiratorom pozbawienie narodów-państw środków do walki z działalnością wywrotową. Protokóły 1905 roku przepowiadały: ‘Będziemy odnosili nad przeciwnikami naszymi pewne zwycięstwa, bowiem, tamci nie będą rozporządzali organami prasy, w których mogliby wypowiedzieć się całkowicie, a to z powodu wymienionych wyżej zarządzeń przeciwko prasie’.

W Ameryce, stanowiącej obecnie klucz do przyszłości Zachodu, sprawa komplikuje się bardziej z powodu istnienia organizacji, zdolnej do drastycznej interwencji w te sprawy. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych - arbiter w konfliktach konstytucyjnych między rządem federalnym, a czterdziestoma ośmioma rządami stanowymi, często rozstrzyga sprawy, które w innych krajach parlamentarnych byłyby przedmiotem władzy ustawodawczej, a nie sądowniczej. Co więcej, członkowie tego sądu są z nominacji polityczno-partyjnych i nie zawsze posiadają doświadczenie zawodowe i wykształcenie prawnicze. Niebezpieczeństwa wynikające z oddania tych organów pod kontrolę polityków są oczywiste – wyraźnym tego przykładem było orzeczenie z 2-go kwietnia 1854 roku, którym Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu stanu Pensylwania, skazujący komunistę za działalność wywrotową. W orzeczeniu Sąd Najwyższy stwierdził, że ‘akcja wywrotowa’ należy do kompetencji Kongresu, a ustawodawstwo Stanowe ‘nie ma w tej materii nic do powiedzenia’. W tym czasie z czterdzieściu ośmiu stanów, czterdzieści dwa posiadały w swym statucie ustawy anty-wywrotowe; tak że powyższe orzeczenie, o ile nie zostanie przekreślone specjalną uchwałą Kongresu, pozbawi te czterdzieści dwa Stany możliwości walki z działalnością wywrotową, pozostawiając jaką ostatnią linię obrony adminstrację federalną, która w ciągu ostatnich dziesięciu lat okazała się zapełniona zdrajcami. Także i to orzeczenie warto porównać z przytoczonym wyżej ustępem Protokółów.

Na koniec, wynikiem II Wojny Światowej było odrodzenie Ligi Narodów – spadkobiercy ‘Ligi Walki o Pokój’. Organizacja ta nigdy nie była stowarzyszeniem narodów, lecz instrumentem kontroli nad nimi, sprawowanej przez tych, którzy posiedli jej kierownictwo. Przytoczone wcześniej konkluzje Komisji Senackiej dają świadectwo roli Algera Hissa , Dextera White i współtowarzyszy w jej tworzeniu i kształtowaniu. W ich zamierzeniu miała ona być leninowskim czynnikiem ‘szerzenia rewolucji’ i potencjalnym ‘Super-rządem’, przewidzianym przez Protokóły. Jej ‘Konwencja Ludobójstwa’, uznająca ‘krzywdy duchowe’ za przestępstwo przeciw niesprecyzowanym grupom, przybliża wizję świata jako wielkiego obozu koncentracyjnego.

389

Przyszłość zależy od tego, czy narody-państwa potrafią uporać się z ‘działalnością wywrotową’. Zarówno w Drugiej, jak i Pierwszej Wojnie, wszyscy ‘czołowi przywódcy’ i ‘premierzy-dyktatorzy’ zdawali się być od początku skrycie zaprzysiężeni idei ‘organizacji światowej’ i podporządkowania jej swoich własnych narodów. Był to ich plan, a nie ludu, którego nikt nie pytał o zdanie. Zaden naród nigdy nie przejawiał chęci do rozpuszczenia swej tożsamości w państwie ogólnoświatowym, niewiadomo przez kogo rządzonym. Wprost przeciwnie, najbardziej oczywistym uczuciem ludów XX wieku, nie liczącym się z przeciwieństwami losu, jest umiłowanie swej ojczyzny. Będzie ono wzrastało do dnia, aż ujrzy koniec ‘zwodzenia narodów’ i upadek idei wykorzenienia narodowości.

Wbrew temu, przywódcy czasów wojny, wolni od cenzury publicznej swych spotkań, telegramów i rozmów telefonicznych, cały czas forsowali plan nowego porządku światowego, który pod koniec wojny znalazł się w rękach panów Hissa i Whire’a. Biograf Mr. Barucha notuje, że Roosevelt zajmował się tą ideą na długo zanim został prezydentem, i onże wymyślił nazwę ‘Narodów Zjednoczonych’. Sam Baruch, wieczny doradca prezydentów, miał ambicje kosmiczne; według tego samego biografa niejednokrotnie powtarzał: ‘Oczywiście, jesteśmy w stanie urządzić ten świat’.

Najbardziej uderzającą cechą tych wszystkich śmiertelników jest brak pokory. Tutaj Churchill sprawia zawód historykowi, podobnie jak w swym optimiźmie co do żałosnego końca wojny w Europie, któremu bezsprzecznie starał się zapobiec. W kwestii przekształacania świata był on równie niepoprawny jak inni, a dziarski frazes, jakiego czasem używał (‘Nie po to jestem premierem Jego Królewskiej Mości, aby przewodniczyć w likwidacji Imperium Brytyjskiego’), nie bardzo idzie w parze z jego entuzjazmem dla idei powszechnej ‘likwidacji’ państw-narodów.

Tak więc, w toku przygotowań do katastrofalnego zakończenia wojny, przywódcy zajmowali się kwestiami rządu światowego. Nie chcieli, ani nie zamierzali doprowadzić do zwycięskiego końca wojny, ale gotowi byli przekształcać świat! W październiku 1944 roku Churchill mówił: ‘Wszyscy mieliśmy myśli całkowicie zaprzątnięte sprawą Organizacji Światowej’. Z dalekiej Afryki Południowej rozległ się ponownie głos generała Smutsa, domagający się włączenia Rosji, a z Waszyngtonu wtórował mu prezydent Roosevelt głosząc, że rewolucyjne państwo, które pomogło Hitlerowi rozpętać wojnę, musi zostać ‘w pełni zakceptowane jako równorzędny partner wszystkich organizacji utworzonych przez Mocarstwa w celu zapobieżenia wojnie międzynarodowej’. Mr. Roosevelt przewidywał okres ‘różnic’ i ‘kompromisów’, potrzebny ‘dzięcięciu’ na naukę raczkowania. Mr. Churchill nazwał to dziecię ‘Instrumentem Światowym’ i odtąd określenie to przyjęło się jako ulubiony frazes przywódców czasu wojny.

W ten sposób w wyniku jeszcze jednej wojny, odżyła ‘liga walki o pokój’,

390

której czołowe pozycje i agendy -jak można było oczekiwać - obsadzone zostały agentami konspiracji. Szefami tego wielkiego klanu byli panowie Hiss i White. Pierwszym poważnym posunięciem nowego ‘Instrumentu Światowego’ było usankcjonowanie aneksacji połowy Europy przez siły rewolucji, przez przyjęcie w poczet swych członków, marionetkowych rządów skomunizowanych przemocą krajów.

Teza Lenina o ‘rozszerzaniu’ rewolucji przez nową wojnę światową została więc urzeczywistniona w całej swej rozciągłości. Nie było to wynikiem pozyskania ludności tych krajów dla idei (jak dotąd, w dwóch przypadkach – na Węgrzech w 1919 roku i później w Hiszpanii -narody te odrzuciły komunizm, ponieważ pozwolono im z nim walczyć). Zwycięstwo komunizmu było rezultatem opanowania Zachodu przez agentów konspiracji, którzy potrafili spowodować zawieszenie ustaw anty-wywrotowych i przejąć kontrolę nad polityką, przebiegiem operacji militarnych i dostaw broni.

 

28. Wśród trzech wyliczonych przez Mr House’a form wsparcia, znajdowała się także pomoc ‘finansowa’. Jedną z najtrudniejszych zagadek jest, jakie były rozmiary tej pomocy finansowej. Liczne książki nawiązują do znacznych sum udzielonych przez ‘Wall Street’ i inne banki, lecz nie mając możności zweryfikowania tych źródeł, pomijam je tu; tak czy inaczej, niesposób je sprawdzić, zważywszy na sekretną naturę podobnych tranzakcji. Tym niemniej, znajdujemy znamienną aluzję do nich w liście samego Lenina do Angeliki Balabanow (jego przedstawicielki w Sztokholmie w okresie ‘umacniania’ się komunizmu w Moskwie): ‘Jeśli potrzeba, wydawaj miliony, dziesiątki milionów. Mamy dosyć pieniędzy do dyspozycji’. Nie ma wątpliwości, że Niemcy wspierali finansowo konspiratorów bolszewickich. Zagarnięte przez Aliantów w 1945 roku archiwa niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych zawierają telegram ministra Spraw Zagranicznych Ryszarda von Kuehlmanna do Kaizera z 3 grudnia 1916 roku, który stwierdza: ‘Dopiero gdy, wykorzystując różne kanały i różne źródła, zapewniliśmy bolszewikom stały dopływ funduszy, byli w stanie rozbudować swój główny organ Prawdę, rozwinąć energiczną propagandę i poważnie rozszerzyć nikłą początkowo bazę swojej partii’. Widocznie przewidując iluzje polityków zachodnich przyszłej generacji, minister dodał: ‘W naszym interesie leży jak najbardziej wykorzystać okres gdy są u władzy, co może niedługo potrwać....’. (Na marginesie telegramu czyjaś ręka dopisała: ‘Nie ma mowy o popieraniu bolszewików w przyszłości’.- nie liczono się tu z Hitlerem). W archiwach niemieckich znaleziono także raport niemieckiego ambasadora w Kopenhadze hrabiego Brockdorff-Rantzau z sierpnia 1915 roku, o działalności ‘eksperta w Rosji’ niejakiego dr Helphanda, który pomagał w organizowaniu konspiracji bolszewickiej. Brzmi on: ‘Dr Pavrus’ (pseudonim Helphanda) ‘przekazał organizacji sumę pozwalającą na pokrycie bieżących wydatków.... nawet jej pracownicy nie orientują się, że stoi za tym rząd niemiecki.’ Póżniej Helphand szacował całkowity koszt zorganizowania rewolucji na sumę ‘około dwudziestu milionów rubli’. Brockdorff-Rantzau otrzymał z Berlina upoważnienie na dokonanie zaliczki, a w dokumentach zachowało się pokwitowanie podpisane przez Helphanda: ‘Otrzymano z ambasady niemieckiej w Kopenhadze w dniu 29 grudnia 1915 roku sumę jednego miliona rubli w banknotach rosyjskich, na promowanie ruchu rewolucyjnego w Rosji. Podpisano: dr A. Helphand.’ (Żurnal Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Londyn, kwiecień 1956).


Next Następny
Previous
Poprzednia
Home Dom
Contents Spis treści
Names Nazwy